Zdjęcie: Pixabay
01-04-2025 11:44
Odkąd weszły w życie zmiany w łotewskim prawie imigracyjnym, obywatele Rosji mieszkający na terenie tego kraju muszą potwierdzić znajomość języka łotewskiego, aby uzyskać status stałego rezydenta Unii Europejskiej. Egzaminy językowe rozpoczęły się dziś i potrwają do 16 maja. Każda osoba może przystąpić do testu w wyznaczonym przez Agencję Rozwoju Edukacji terminie i miejscu, o czym jest informowana w ciągu dziesięciu dni roboczych od rejestracji.
Obowiązek ten dotyczy wszystkich obywateli Rosji poniżej 75 roku życia. Jeśli nie zdadzą egzaminu, będą mogli ponownie przystąpić do niego do 30 września, a wnioski o status rezydenta będą mogli składać do końca października. Niepowodzenie w tym terminie oznacza konieczność zdawania egzaminu według standardowej kolejki od 1 października. Dotychczas test językowy zaliczyło co najmniej 520 osób, choć szacuje się, że obowiązkiem tym objętych jest 2494 Rosjan. Koszt egzaminu to 52 euro.
Jesienią ubiegłego roku łotewski parlament złagodził przepisy, umożliwiając osobom, które nie zdały egzaminu lub nie mogły do niego przystąpić z ważnych powodów, uzyskanie pozwolenia na pobyt na okres do dwóch lat. Nie obejmuje to jednak tych, którzy wcześniej otrzymali prawo stałego pobytu na podstawie innych regulacji, które nie wymagały znajomości języka.
Jednocześnie w Łotwie trwa debata na temat międzynarodowych studentów. Spośród 3000 obcokrajowców, którzy przyjechali tam na studia, tylko co trzeci faktycznie kontynuuje naukę, a pozostałym cofnięto pozwolenia na pobyt. Ministerstwo Edukacji i łotewskie uczelnie zamierzają w ciągu dwóch lat uporządkować zasady rekrutacji studentów spoza UE, aby unikać sytuacji, w której edukacja staje się pretekstem do uzyskania prawa pobytu. „Odpływ studentów to naturalne zjawisko, które występuje na całym świecie. W Niemczech również około 37% studentów rezygnuje po pierwszym roku” – mówi Imants Bergs, przewodniczący Łotewskiego Stowarzyszenia Promocji Edukacji. Jednak w niektórych łotewskich uczelniach odsetek ten jest nawet wyższy – sięga 80%, co budzi wątpliwości służb granicznych, czy rzeczywistym celem tych osób była nauka, czy raczej legalizacja pobytu w UE.
Rząd planuje wprowadzenie bardziej rygorystycznych zasad, m.in. podniesienie progów akademickich dla kandydatów, a także dokładniejszą kontrolę uczelni w zakresie pracy ze studentami zagranicznymi. „Musimy wzmacniać najsłabsze ogniwa systemu, a nie opierać się jedynie na dobrej woli uczelni” – podkreśla Liene Levada z Ministerstwa Edukacji.
Niektóre uczelnie, jak np. Politechnika Ryska, już stosują bardziej rygorystyczne procedury selekcji studentów, w obawie o reputację łotewskiego szkolnictwa wyższego. „Jeśli w jednym miejscu akceptuje się studentów bez należytej selekcji, rzuca to cień na cały sektor” – mówi Zane Purlaura-Ploriņa, przedstawicielka tej uczelni. Imants Bergs zwraca uwagę, że Łotwa nie jest naturalnym wyborem dla studentów zagranicznych, a ich pozyskanie wymaga lat pracy. „Każdy przypadek nadużycia psuje cały system. Jeśli uczelnie nie wprowadzą zmian dobrowolnie, trzeba to uregulować prawnie” – podkreśla. Choć nikt nie chce wskazywać konkretnych uczelni, które dopuszczają do nadużyć, wiadomo, że największa różnica między liczbą przyjętych a ukończonych studiów występuje w Wyższej Szkole Zarządzania Systemami Informacyjnymi, którą zaczęły kontrolować odpowiednie instytucje.