Zdjęcie: Pixabay
06-03-2026 11:15
Po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny paliw w krajach bałtyckich zaczęły rosnąć, co odczuwają zarówno konsumenci, jak i rynek hurtowy. Widać pewne oznaki zwiększonych zakupów paliwa na stacjach paliw, jednak mniejsze niż to było na Ukrainie. W Estonii, mimo braku bezpośrednich problemów w dostawach z rafinerii, rozważane jest uruchomienie paliwa ze strategicznych rezerw państwowych, aby zabezpieczyć dostępność dla stacji benzynowych w przypadku zakłóceń.
Członek zarządu Estońskiego Centrum Rezerw Príit Enok podkreślił, że rynek paliw jest obecnie silnie uzależniony od sytuacji w regionie Zatoki Perskiej, jednak dostawy są w dużej mierze zdywersyfikowane – surowa ropa trafia m.in. z Norwegii, Afryki i Ameryki Północnej i Południowej, co zmniejsza ryzyko braku dostępności.
W Estonii około trzy czwarte paliwa pochodzi z polskiej firmy Orlen, z litewskiej rafinerii w Możejkach, a pozostała część jest importowana z Finlandii od Neste. Enok zaznaczył, że w razie uruchomienia rezerw państwowych sprzedaż odbywałaby się na zasadzie rynkowej, a wielkość przydziału zależałaby od pozycji poszczególnych dostawców. Strategiczne rezerwy Estonii obejmują paliwa na około 90 dni normalnego zużycia i głównie znajdują się na terenie kraju.
Na Łotwie skutki konfliktu są już widoczne w cenach detalicznych. Przewiduje się wzrost kosztów paliwa o 10–12 centów za litr. Konsumenci reagują zwiększonym popytem, a stacje benzynowe starają się przede wszystkim zapewnić dostawy bieżące. „Ludzie, obawiając się dalszego wzrostu cen, kupują paliwo w większych ilościach i mogą tworzyć własne zapasy” – wskazała przewodnicząca „Kool Latvija” Jana Logina. W kraju rozwija się też system rezerw państwowych, który ma wypełnić wymogi unijnej dyrektywy dotyczącej minimalnych stanów paliwowych.
Na Litwie ceny paliw zaczęły rosnąć niemal natychmiast po otwarciu giełd w poniedziałek. 2 marca średnia cena benzyny w stacjach wynosiła 1,47 euro za litr, a oleju napędowego 1,64 euro za litr. Zakres cen w sieciach stacji wahał się od 1,37 do 1,63 euro za litr benzyny oraz od 1,54 do 1,78 euro za litr diesla. W kolejnych dniach wzrost był jeszcze wyraźniejszy – 3 marca ropa Brent osiągnęła 81,4 USD/baryłkę, co w naturalny sposób przełożyło się na dalszy wzrost cen detalicznych. W ujęciu tygodniowym benzyna wzrosła na Litwie o 0,9 proc., a diesel o 1,6 proc., przy czym w porównaniu z ubiegłym rokiem różnice są zróżnicowane – benzyna spadła o 1,1 proc., a diesel wzrósł o 2,8 proc.
W całym regionie bałtyckim obserwuje się podobne tendencje – w Estonii, na Łotwie i Litwie paliwa stają się droższe zarówno w sprzedaży hurtowej, jak i detalicznej. Różnice cenowe między państwami wynikają m.in. z struktury importu i lokalnej dystrybucji. W Estonii i na Łotwie średnia cena oleju napędowego jest wyższa niż na Litwie, natomiast benzyna w większości krajów bałtyckich utrzymuje się na poziomie nieco niższym od średniej unijnej.
W odpowiedzi na zmienność rynku wszystkie trzy państwa monitorują sytuację i przygotowują mechanizmy zabezpieczające stabilność dostaw. W Estonii i na Łotwie istnieją strategiczne rezerwy paliw, które mogą być użyte w przypadku gwałtownego wzrostu cen lub problemów logistycznych. Na Litwie obserwuje się natomiast szybkie reakcje stacji benzynowych na zmiany cen giełdowych, co wpływa na bieżącą dostępność i koszty paliwa dla konsumentów.