Wiadomości

Dymisja ministra obrony, czyli łotewska polityka

Zdjęcie: Wikipedia

Dymisja ministra obrony, czyli łotewska polityka

Michał Mistewicz

11-05-2026 08:10

Poważny kryzys w łotewskim resorcie obrony doprowadził do dymisji jego szefa, Andrisa Sprūdsa, który wczoraj ogłosił odejście ze stanowiska. Bezpośrednim powodem tej decyzji miało być niedawne naruszenia przestrzeni powietrznej przez ukraińskie drony, w tym incydent w Rzeżycy, gdzie dwie maszyny wleciały znad granicy z Rosją i uderzyły w bazę paliwową. Choć ustępujący minister zapewniał, że armia jest w pełni gotowa do obrony kraju, premier Evika Siliņa uznała, że dotychczasowe kierownictwo nie wywiązało się z obietnicy zapewnienia bezpieczeństwa. Jednak faktyczne przyczyny tej dymisji są zupełnie inne.

Szefowa rządu podkreśliła, że przy rekordowym finansowaniu obronności na poziomie blisko 5% PKB, konieczne jest profesjonalne zarządzanie, a nie retoryka wyborcza. Co warte zauważenia, odejście ministra odbyło się w momencie trwającego od dłuższego czasu,  konfliktu na szczytach władzy. Sprūds ogłosił rezygnację, by – jak twierdzi – chronić wojsko przed wciąganiem w brutalną kampanię polityczną, jednak premier ubiegła jego oficjalne wystąpienie, publikując w mediach społecznościowych informację o żądaniu dymisji z powodu utraty zaufania. Sprūds zarzucił szefowej rządu manipulację i brak szczerości w komunikacji. Polityk, wskazał, że o decyzji dowiedział się z internetu tuż przed planowanym spotkaniem.

W ocenie premier Siliņy resort obrony pod kierownictwem Sprūdsa wykazał się opieszałością w wyciąganiu wniosków z wojny na Ukrainie, szczególnie w zakresie wdrażania systemów antydronowych. Premier wskazała na brak stabilności w ministerstwie, czego dowodem miała być rezygnacja kolejnego sekretarza stanu oraz trudności we współpracy z krajowym przemysłem zbrojeniowym. Według szefowej rządu resort potrzebuje teraz eksperta, dlatego na następcę wyznaczyła zawodowego oficera argumentując, że „sektor obronny musi być od teraz zarządzany przez profesjonalistę”.

Co szczególnie warte zauważenia, to fakt, że nowym kandydatem na stanowisko ministra obrony został żołnierz - pułkownik Raivis Melnis, który do tej pory służył jako przedstawiciel resortu na Ukrainie. Melnis to zawodowy oficer związany z Narodowymi Siłami Zbrojnymi od 1998 roku, posiadający szerokie wykształcenie wojskowe odebrane w Londynie oraz bogate doświadczenie w planowaniu obronnym i współpracy międzynarodowej. Od lutego bieżącego roku wspierał już kancelarię premier jako społeczny doradca do spraw wojskowych.

Sprūds z kolei przedstawił siebie i swoją partię Postępowi jako ofiary nagonki starego układu politycznego, któremu nie odpowiada przejrzysty sposób sprawowania władzy. Przekonywał, że uderzenie w niego jest elementem szerszej kampanii mającej na celu powrót do dawnych metod zarządzania państwem i partyjnych układów. „Z Postępowymi nie da się dogadać po staremu, tak jak to bywało wcześniej” – stwierdził minister, sugerując, że jego ugrupowanie stało się niewygodne dla sił politycznych przyzwyczajonych do dzielenia wpływów i intratnych kontraktów.

Polityk nie szczędził również gorzkich słów pod adresem głównego koalicjanta, partii Nowa Jedność, zarzucając jej ucieczkę od odpowiedzialności za stan państwa mimo dominującej pozycji w rządzie i parlamencie. „Nie można przez lata być w centrum władzy i jednocześnie udawać, że za problemy systemowe odpowiadają tylko inni” – punktował Sprūds. Zapowiedział on powrót do pracy w parlamencie, gdzie zamierza dalej walczyć o swoje zasady.

Ustępujący minister wskazał również na porozumienie sił politycznych, które dotychczas dzieliło niemal wszystko. W jego opinii przeciwko nowym standardom w polityce zjednoczyły się tak skrajne środowiska jak Związek Zielonych i Rolników, Zjednoczona Lista czy narodowcy wraz z formacją Ainārsa Šlesersa. Sprūds ocenił, że te grupy, współodpowiedzialne za kształt kraju w ostatnich dekadach, wspólnie dążą do powrotu do polityki opartej na niejasnych interesach gospodarczych i układach."Powodem politycznej afery są jednak raczej długotrwałe spory wewnątrz koalicyjne, nie zaś jedynie sprawa bezzałogowców. Ostrze politycznej krytyki Sprūds podczas swojego wieczornego wystąpienia skierował przeciwko szefowej rządu." - zauważa Bartosz Chmielewski, ekspert OSW.

Tak czy inaczej, obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania dalsze trwanie łotewskiej koalicji rządzącej. Partia Postępowi ma w najbliższych dniach zdecydować, czy po dymisji swojego ministra pozostanie w gabinecie Eviki Siliņy. Choć premier przekonuje, że „bezpieczeństwo państwa i ludzi stoi ponad polityką”, ostre oskarżenia o kłamstwa i rozgrywki polityczne wskazują na brak zaufania między partnerami, który może doprowadzić do rekonstrukcji rządu lub innych przetasowań na scenie politycznej. Przypomnijmy, że jeszcze w minionym miesiącu, łotewscy eksperci twierdzili, że na zmiany przed wyborami parlamentarnymi jest już za późno i obecny rząd dotrwa do końca roku. Czy tak będzie, pokażą najbliższe dni i tygodnie.


opr. wł.
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.