Zdjęcie: Pixabay
15-04-2026 14:27
Wprowadzenie unijnego mechanizmu CBAM, czyli podatku od śladu węglowego, uderza w ukraiński przemysł, powodując utratę kontraktów i rynków zbytu. Eksperci i przedstawiciele branży, tacy jak dyrektor ds. ekologii w firmie Interpipe Andrij Ostapeć, alarmują, że europejskie przepisy nie przystają do ukraińskich realiów. Główną przeszkodą jest brak systemu wzajemnej akredytacji weryfikatorów oraz brak metodologii sprawdzania emisji w łańcuchach dostaw, co zmusza eksporterów do stosowania zawyżonych, odgórnie narzuconych wskaźników emisji.
Szczególnie dotkliwe dla ukraińskich firm są nieprecyzyjne dane zawarte w katalogach Komisji Europejskiej. Przykładowo, ślad węglowy rur bezszwowych z Ukrainy jest oceniany według technologii wielkopiecowej, nawet jeśli producent stosuje znacznie czystszą metodę łukową. Powoduje to, że oficjalnie przypisana emisja jest wielokrotnie wyższa od rzeczywistej, co stawia ukraińskie wyroby w gorszej pozycji niż produkty z innych krajów, jak choćby z Azerbejdżanu. Mimo że ukraiński przemysł zwiększył udział „zielonej” stali do 15% w czasie wojny, te postępy nie są uwzględniane w raportach unijnych.
Sytuacja pogorszy się w 2027 roku, gdy wejdzie w życie obowiązek wcześniejszego wykupu certyfikatów CBAM. Przedsiębiorstwa będą musiały mrozić ogromne fundusze na poczet przyszłych opłat, opierając się na zawyżonych wskaźnikach ze względu na brak możliwości terminowej weryfikacji faktycznych danych. Biznes apeluje o czasowe zawieszenie obciążeń finansowych na okres trwania wojny przy jednoczesnym utrzymaniu raportowania. „Logiczne jest wykorzystanie tego czasu na budowę infrastruktury sprawozdawczej wspólnie z Komisją Europejską, zamiast wprowadzania presji finansowej” – przekonuje Ostapeć. Przypomnijmy, że przedstawiciele branży metalurgicznej wzywają ukraiński rząd do podjęcia natychmiastowych rozmów z Brukselą w celu odroczenia stosowania podatku CBAM, powołując się na klauzulę siły wyższej wywołaną konfliktem zbrojnym.