Zdjęcie: Pixabay
27-05-2026 13:25
W estońskim parlamencie toczy się debata nad nowelizacją ustawy o sytuacjach kryzysowych i obronie państwa, która znacząco rozszerza katalog instytucji uprawnionych do ograniczania działalności mediów w czasie stanu wyjątkowego lub wojennego. Zgodnie z projektem, dotychczasowe kompetencje rządu, premiera oraz ministra odpowiedzialnego za bezpieczeństwo wewnętrzne mogłyby zostać w określonym zakresie przekazane także wybranym służbom i instytucjom, takim jak Urząd Ochrony Konsumentów i Nadzoru Technicznego, Policja i Straż Graniczna, Służba Bezpieczeństwa (KaPo) oraz Siły Obronne.
Obecnie obowiązujące przepisy przewidują, że w czasie stanu wojennego to wyłącznie rząd może zakazać publikowania określonych treści w mediach, a także czasowo zawiesić działalność usług medialnych lub wydawnictw, jeśli ich przekaz mógłby zagrozić bezpieczeństwu państwa lub jego obronie militarnej. Nowy projekt zakłada jednak, że po ogłoszeniu stanu wyjątkowego lub wojennego część tych kompetencji mogłaby być wykonywana także przez wskazane instytucje – zawsze w granicach niezbędnych do ochrony porządku publicznego i bezpieczeństwa.
W praktyce oznacza to, że – jak podkreślono w projekcie – ograniczenia mogłyby dotyczyć wyłącznie tych treści, które realnie stwarzają zagrożenie dla działań obronnych lub bezpieczeństwa państwa, na przykład ujawniania ruchów jednostek wojskowych, lokalizacji kluczowych obiektów czy informacji o ich ochronie. Jednocześnie zaznaczono, że wszelkie działania mają być proporcjonalne i ograniczone wyłącznie do sytuacji absolutnie koniecznych.
Projekt spotkał się z oceną części polityków jako rozwiązanie adekwatne do realiów sytuacji kryzysowych. Przedstawiciel opozycji w komisji obrony parlamentu, Raimond Kaljulaid, ocenił, że mimo rozszerzenia katalogu podmiotów uprawnionych do działania, kluczowe decyzje nadal pozostają w rękach rządu, który kieruje zarządzaniem kryzysowym i ponosi za nie odpowiedzialność.