Zdjęcie: Belaruskali
07-04-2026 11:34
Pat dyplomatyczny między Litwą a Białorusią wciąż trwa, mimo deklaracji Mińska o gotowości do rozmów. Dzisiaj szef białoruskiego MSZ Maksim Ryżankou ocenił, że Wilno nie wykazuje realnej chęci dialogu, a sygnały o możliwych kontaktach mają charakter pozorny. „Mamy wrażenie, że to brak chęci rozmów, a jedynie próba uspokojenia własnej opinii publicznej” – stwierdził. Podkreślił jednocześnie, że jego kraj jest gotowy do omawiania wszystkich kwestii, od spraw obywatelskich po współpracę gospodarczą.
Ryżankou zaznaczył, że inicjatywa należy obecnie do strony litewskiej, a Białoruś nie zamierza przyspieszać negocjacji. „Niech się określą, czy chcą rozmawiać, kiedy i na jakim poziomie. My niczego nie będziemy przyspieszać” – powiedział. Krytycznie odniósł się również do działań Wilna, określając je jako „samoizolację” i sugerując, że Litwa świadomie odcina się od szerszej przestrzeni współpracy regionalnej.
Z kolei jak podają media litewskie, politycy na Litwie przyznają jednak nieoficjalnie, że kwestia nawozów regularnie pojawia się w rozmowach z Amerykanami. „Nikt nas nie naciska, ale przy każdym spotkaniu ten temat wraca – słyszymy, że dziwi ich nasze stanowisko” – relacjonował jeden z nich. Inny zwracał uwagę na możliwe scenariusze przyszłości: „Może powstać model, w którym Białorusini formalnie nie uczestniczą, a pojawiają się amerykańskie podmioty i wtedy mówimy o tranzycie ‘amerykańskich’ nawozów”.
W litewskich kręgach politycznych dyskutowane są także bardziej konkretne koncepcje, według których amerykańskie firmy mogłyby kupować nawozy bezpośrednio na Białorusi i eksportować je jako własny towar, korzystając z krótszej trasy przez Kłajpedę. Nie jest jasne, czy takie rozwiązania są realnie rozważane w Waszyngtonie, jednak – jak przyznają rozmówcy – „takie scenariusze krążą w zamkniętych dyskusjach”.
Znaczenie tej sprawy wykracza poza gospodarkę i dotyczy bezpieczeństwa. Litwa postrzega obecność wojsk USA oraz ich zaangażowanie w NATO jako kluczowy element odstraszania Rosji, dlatego bierze pod uwagę także amerykańskie interesy w innych obszarach. Eksperci wskazują jednak, że obecna sytuacja – zniesienie części sankcji przez USA przy jednoczesnym ich utrzymaniu przez Unię Europejską – może być dla Waszyngtonu wygodna i nie wymaga natychmiastowych zmian.