Zdjęcie: Pixabay
14-09-2026 13:48
Jak informują ukraińskie media, polskie władze rozważają pilną zmianę organizacji ruchu na przejściach granicznych z Ukrainą po niedawnym rosyjskim ataku w pobliżu granicy. Do incydentu doszło 13 września na Wołyniu, zaledwie dwa kilometry od granicy z Polską, gdzie rosyjski dron zniszczył lokomotywę pociągu pasażerskiego. Udało się uniknąć ofiar dzięki wcześniejszemu wykryciu zagrożenia przez grupę monitorującą i ostrzeżeniu załogi. Wydarzenie to zmusiło polski rząd do zmiany bezpieczeństwa strefy przygranicznej i logistyki.
Premier Donald Tusk podkreślił konieczność radykalnego przyspieszenia odpraw oraz eliminacji korków, które w obliczu trwającego konfliktu stanowią bezpośrednie zagrożenie. Szef rządu zwrócił uwagę na szczególną wrażliwość przejść granicznych, przy których dochodzi do nagromadzenia pojazdów ciężarowych. „Ważne jest, aby nie gromadzić u naszych przejść granicznych ciężarówek z paliwem. Nie ma co tu wyjaśniać, to nasz słaby punkt” – zaznaczył premier, wskazując na konieczność ścisłej koordynacji działań służb celnych, policji, straży granicznej oraz wojska, aby usprawnić ruch i zapobiec niebezpiecznym przestojom.
Z kolei wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zwrócił uwagę, że rosyjskie uderzenia w zachodnich regionach Ukrainy są celową próbą zablokowania zachodniego wsparcia wojskowego, a nadchodząca zima może przesądzić o dalszym przebiegu wojny. Wiceminister ostrzegł również przed rosnącym ryzykiem działań dywersyjnych, które mogą stanowić bezpośredni test gotowości dla państw NATO. Przypominając incydenty odnotowane m.in. w Niemczech, wiceminister zaznaczył, że scenariusze obejmujące eskalację prowokacji na terytoriach przygranicznych są bardzo realne i wymagają maksymalnej czujności Sojuszu.