Zdjęcie: Pixabay
14-08-2026 11:59
Jak podaje "Zerkalo", utrzymanie dotychczasowego modelu wypłaty świadczeń na Białorusi grozi zapaścią finansową kraju i masową ucieczką młodych ludzi za granicę. Z wyliczeń ekonomicznych wynika, że w przypadku braku zmian wydatki na świadczenia emerytalne sięgną do 2050 roku 16% produktu krajowego brutto, a do końca XXI wieku wzrosną do 25% PKB.
Dla porównania w ubiegłym roku cała sfera społeczna, obejmująca ochronę zdrowia, edukację i kulturę, pochłonęła 35,8 mld rubli, czyli 12,5% PKB. Zwiększenie obciążeń podatkowych dla firm i obywateli w celu sfinansowania rosnących wydatków doprowadzi do sytuacji, w której sąsiednie państwa bez trudu przejmą białoruskie zasoby pracy. „Państwo przeznaczające 25% PKB na emerytury nie może długo istnieć” – ostrzegł Lew Lwowski, dyrektor akademicki ośrodka badawczego BEROC podczas konferencji „Nowa Białoruś”.
Ratunkiem przed bankructwem byłoby przejście z obecnego modelu solidarnościowego na system kapitałowy, w którym pracownicy samodzielnie gromadzą środki na starość. Wdrożenie takiej reformy wymaga jednak pokrycia niedoboru budżetowego szacowanego na 40 mld dolarów, co stanowi niemal 43% białoruskiego PKB z ubiegłego roku, wynoszącego 93,5 mld dolarów. Pozyskanie tak ogromnej kwoty na rynkach międzynarodowych jest obecnie niemożliwe ze względu na stan niewypłacalności państwa i brak zaufania ze strony globalnych instytucji finansowych. Jedynym dostępnym źródłem pożyczek pozostaje Rosja, która oferuje wsparcie na bardzo wysoki procent, sięgający 6–7% w walucie amerykańskiej. Przekształcenie gospodarki i odbudowa wiarygodności kredytowej stanowią zatem warunek konieczny do przeprowadzenia jakiejkolwiek transformacji.
Przyczyną pogłębiającego się kryzysu jest demografia – starzenie się społeczeństwa przy jednoczesnym spadku liczby ludności. O ile obecnie na 10 pracujących Białorusinów przypada 4 emerytów, o tyle do 2080 roku proporcja ta zmieni się na niekorzyść rynku pracy i na 10 zatrudnionych będzie przypadać aż 11 świadczeniobiorców. Bez reformy państwo będzie zmuszone drastycznie podnosić daniny publiczne, co przyspieszy depopulację. „Jeśli chcemy utrzymać przynajmniej obecny poziom świadczeń bez zmian w systemie, z każdego kolejnego pokolenia trzeba będzie ściągać coraz wyższe składki” – podsumował Lew Lwowski.