Zdjęcie: Wikipedia
20-04-2026 11:25
Mimo ostatnich deklaracji premierów państw bałtyckich, w łotewskim parlamencie narasta niepewność wokół przyszłości projektu Rail Baltica, który mimo utrzymującego się politycznego poparcia coraz częściej budzi wątpliwości związane z finansowaniem, harmonogramem i rzeczywistymi korzyściami. Część deputowanych domaga się istotnych zmian w jego realizacji, argumentując, że w najbliższych latach budżet państwa może nie udźwignąć dodatkowych kosztów. Równocześnie trwają prace nad ustawą regulującą zarządzanie przedsięwzięciem i podział odpowiedzialności.
Realizacja inwestycji na Łotwie przebiega nierównomiernie, a prace budowlane prowadzone są w rozproszonych odcinkach, co – jak wskazują politycy – przyczynia się do wzrostu kosztów. Wątpliwości dotyczą również ostatecznego kosztu inwestycji oraz terminu jej zakończenia. Przedstawiciele parlamentu przyznają, że obecnie nie da się określić pełnej kwoty potrzebnej do realizacji projektu. Dodatkowym utrudnieniem staje się zmiana priorytetów państwa, które coraz większe środki kieruje na potrzeby obronne, ograniczając możliwości finansowania dużych inwestycji infrastrukturalnych.
Krytyka dotyczy także samego przebiegu planowanej trasy oraz jej użyteczności. Andris Kulbergs zwrócił uwagę, że linia dzieli kraj, nie zapewniając jednocześnie odpowiedniego połączenia z największymi miastami, w tym z Rygą ani z portem. Jeszcze dalej idą głosy sugerujące konieczność wstrzymania projektu. Niezależny deputowany Aleksandrs Kiršteins stwierdził, że znalezienie 20 miliardów euro jest nierealne, a w obecnej formie inwestycja nie może zostać zrealizowana.
Mimo narastającej krytyki większość parlamentarna wciąż opowiada się za kontynuacją projektu. Jak wskazał Edmunds Jurēvics, popiera go około dwóch trzecich deputowanych. Problemem pozostaje jednak brak jasnej strategii dostosowania inwestycji do nowych realiów finansowych. Sytuację komplikuje częsta rotacja kadry zarządzającej zarówno w resorcie transportu, jak i w spółce odpowiedzialnej za budowę.