Wiadomości

Estonia znów przed widmem kryzysu

Zdjęcie: Pixabay

Estonia znów przed widmem kryzysu

Dodał: Andrzej Widera

20-04-2026 10:49

Bliski Wschód pogrąża się w kryzysie naftowym, który brutalnie weryfikuje nadzieje optymistów na szybkie udrożnienie cieśniny Ormuz.  Estoński ekspert, Raul Eamets, ostrzega, że Europa musi przestać ulegać myśleniu życzeniowemu i zacząć przyzwyczajać się do nowej, kosztownej rzeczywistości. Sytuacja jest dramatyczna nie tylko na rynku ropy, ale i gazu – irańskie ataki rakietowe na infrastrukturę Kataru wyeliminowały około 20% światowej produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG). Ponieważ odbudowa tak skomplikowanych instalacji zajmie co najmniej dwa do trzech lat, niedobór surowca wywoła trwały i głęboki szok cenowy na całym kontynencie.

Szacuje się, że obecny kryzys może podbić inflację w Unii Europejskiej do poziomu 6%, czyniąc dotychczasowy cel inflacyjny (2%) jedynie odległym wspomnieniem. Skutki drożyzny przenoszą się kaskadowo: od sektora transportowego, przez przemysł, aż po rolnictwo. Już teraz niektóre linie lotnicze tną siatki połączeń z powodu fizycznego braku paliwa, co paraliżuje podróże. Co gorsza, drastycznie rosną ceny nawozów sztucznych produkowanych z gazu, co prosto prowadzi do skokowego wzrostu cen żywności. Europejski Bank Centralny stoi przed koniecznością dalszego podnoszenia stóp procentowych, co doprowadzi do zahamowania inwestycji w nieruchomości i gwałtownego spadku konsumpcji.

W Estonii, były premier Mart Laar wystąpił z niezwykle ostrą krytyką obecnego rządu Kristena Michala, oskarżając go o doprowadzenie do finansowej zapaści państwa. Według przytoczonych przez niego danych zadłużenie Estonii przekroczyło już barierę dziesięciu miliardów euro, co stanowi ponad dwadzieścia procent produktu krajowego brutto. Prognozy są jeszcze bardziej alarmujące, gdyż wskazują na wzrost długu do siedemnastu miliardów euro przed końcem obecnej dekady. Laar wylicza, że obecnie na każdego mieszkańca przypada ponad siedem tysięcy euro długu, a kwota ta niemal podwoi się w ciągu najbliższych lat.

Rządowa strategia radzenia sobie z drożyzną budzi narastający sprzeciw społeczny i gospodarczy. Szczególnie mocno krytykowana jest likwidacja tak zwanego garbu podatkowego, którą przeciwnicy rządu postrzegają jako korzyść dla najzamożniejszych, nie dającą żadnej ulgi uboższej części społeczeństwa. To właśnie te grupy najbardziej ucierpią jesienią, gdy nadejdzie sezon grzewczy. W Estonii piętnaście procent ogrzewania i dziesięć procent produkcji prądu zależy od gazu ziemnego, którego ceny gwałtownie wzrosły.

Mimo narastającej presji ze strony Centralnego Związku Pracodawców, który domaga się powołania specjalnej komisji kryzysowej, estońscy ministrowie studzą emocje i odrzucają propozycje nadzwyczajnych środków. Minister gospodarki Erkki Keldo oraz liderka partii Eesti 200 Kristina Kallas przekonują, że sytuacja jest zbyt dynamiczna na podejmowanie radykalnych kroków, a rząd nie powinien nadmiernie ingerować w mechanizmy rynkowe.  Tymczasem na lokalnym rynku paliw trwa brutalna wojna cenowa, a eksperci, tacy jak Alan Vaht, zwracają uwagę na ekstremalną zmienność stawek na stacjach benzynowych, które po chwilowych spadkach znów drastycznie rosną. Rządowa strategia opiera się na wyczekiwaniu i analizie, co budzi irytację przedsiębiorców zmuszonych do mierzenia się z rosnącymi kosztami surowców i transportu bez systemowego wsparcia państwa.

Analizy Ministerstwa Finansów wskazują, że choć realna siła nabywcza części społeczeństwa teoretycznie wzrosła dzięki reformom podatkowym, to inflacyjny impuls zostanie podtrzymany przez żądania płacowe. Liderem wzrostu wynagrodzeń jest sektor publiczny, gdzie koszty pracy rosną o ponad 9%, co zmusza sektor prywatny do pogoni za tymi stawkami i dalszego nakręcania spirali cenowej. Paradoksalnie, wysoka inflacja może być rządowi na rękę, gdyż zwiększa nominalne wpływy podatkowe, pomagając doraźnie maskować deficyt budżetowy.

Jednak dla przeciętnego Estończyka, który jesienią zmierzy się z drastycznymi rachunkami za ogrzewanie i energię, sytuacja staje się krytyczna. Nawet w przypadku teoretycznego odblokowania cieśniny Ormuz, rynkowi analitycy nie przewidują szybkiego powrotu do niskich cen, przewidując, że wysokie koszty życia w Estonii utrzymają się przez lata jako trwała konsekwencja bliskowschodniego wstrząsu.


Źródło
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.