Zdjęcie: Pixabay
05-06-2026 08:15
Jak podaje "Nasza Niwa", obecna wysokość wynagrodzeń są najwyższe w historii Białorusi. Rekord padł w grudniu 2025 roku, gdy średnia pensja netto wyniosła około 2677 rubli w skali kraju i blisko 3690 rubli w Mińsku. Tak wysokie grudniowe zarobki były częściowo efektem premii i bonusów rocznych, jednak również później płace utrzymały się na bardzo wysokim poziomie. W kwietniu przeciętne wynagrodzenie „na rękę” sięgnęło 2539,5 rubla w kraju i 3345 rubli w stolicy, co odpowiadało około 887 i 1169 dolarom.
Zdaniem ekonomisty Dzmitryja Kruka obecnie Białorusini żyją najlepiej pod względem dochodów od początku prowadzenia takich statystyk. Po uwzględnieniu inflacji historyczny szczyt realnych wynagrodzeń przypadł na końcówkę 2025 roku, a pierwsze miesiące 2026 roku nie przyniosły pogorszenia sytuacji. Rekordowe pozostają także zarobki liczone w dolarach, na co wpływ ma umacniający się białoruski rubel.
Nie jest to pierwszy okres wyjątkowo wysokich płac w najnowszej historii kraju. Podobne fale wzrostu występowały już przed kryzysami z lat 2009 i 2011, a kolejny korzystny okres przypadł na lata 2012–2014. Obecna poprawa rozpoczęła się w 2024 roku. Kruk zaznacza jednak, że przywiązywanie nadmiernej wagi do wynagrodzeń wyrażonych w dolarach może prowadzić do błędnych wniosków. Jak podkreśla, „wynagrodzenie mierzone w dolarach to raczej wskaźnik drugorzędny”, choć dla wielu osób pozostaje ważnym wyznacznikiem poziomu życia. Mocniejszy rubel sprawia przy tym, że bardziej dostępne stają się część towarów importowanych oraz zagraniczne podróże.
Ekspert zwraca uwagę, że rzeczywisty poziom dobrobytu należy oceniać nie tylko przez porównanie z wcześniejszą sytuacją na Białorusi, lecz także w odniesieniu do państw sąsiednich. W zestawieniu z Polską i Litwą obraz wygląda znacznie mniej optymistycznie. Według Kruka różnica dzieląca Białoruś od tych krajów jest dziś tak duża, że pod tym względem sytuacja należy do najsłabszych od połowy lat dziewięćdziesiątych. Jak zaznacza ekonomista, pracownicy porównują swoje zarobki przede wszystkim z dochodami osób wykonujących ten sam zawód za granicą, a utrzymujące się dysproporcje sprzyjają emigracji zarobkowej i innym negatywnym zjawiskom.