Zdjęcie: Wikipedia
21-03-2025 08:11
Ostatnie propozycje prezydenta Łotwy Edgarsa Rinkēvičsa dotyczące zmian w sposobie powoływania kluczowych urzędników państwowych wywołały falę dyskusji w łotewskim parlamencie. Prezydent chce, by to właśnie jego urząd miał możliwość nominowania kandydatów na stanowiska takie jak prezes Banku Łotwy, szef kontroli państwowej czy rzecznik praw obywatelskich, a ostateczną decyzję podejmowałaby Saeima. Obecnie cała procedura leży wyłącznie w rękach posłów, co w ostatnim czasie spotkało się z krytyką ze względu na chaotyczny proces wyboru nowego szefa Banku Łotwy.
Rinkēvičs argumentuje, że proponowane zmiany pozwoliłyby na większą transparentność i depolityzację procesu: „Ta procedura pomogłaby uporządkować system i uczynić go maksymalnie neutralnym. Ostatnie wydarzenia wokół Banku Łotwy wywołały sceptycyzm wśród profesjonalistów – czy są oni gotowi jeszcze raz przechodzić przez ten proces, nie mając pewności, że ich kandydatura zostanie utrzymana?”.
Pomysł ten budzi jednak duże kontrowersje wśród polityków, a stanowiska w parlamencie są mocno podzielone. Niektórzy widzą w tej inicjatywie szerszą debatę o kompetencjach prezydenta, a nawet o możliwości jego wyboru w głosowaniu powszechnym. Raivis Dzintars z Nacjonalnego Zjednoczenia sugeruje, że można by rozważyć wybór prezydenta kwalifikowaną większością dwóch trzecich posłów, natomiast Edmunds Zivtiņš z partii „Łotwa na pierwszym miejscu” postrzega propozycję jako krok w kierunku bezpośrednich wyborów prezydenckich. „Jeśli prezydent byłby wybierany przez naród, należałoby rozszerzyć jego kompetencje, pozwalając mu na nominowanie jeszcze większej liczby wysokich urzędników, takich jak szef Sądu Najwyższego czy prokurator generalny.”
Nie wszyscy są jednak przekonani co do słuszności takich reform. Niektórzy ostrzegają przed zbyt dużym przesunięciem w stronę systemu prezydenckiego, co mogłoby osłabić demokrację parlamentarną . „To nie jest tylko kwestia nominacji urzędników, ale pytanie o kierunek naszego systemu politycznego. Czy naprawdę chcemy odchodzić od parlamentaryzmu?” – zastanawia się Edvards Smiltēns z „Zjednoczonej Listy”.
Temat wyborów powszechnych prezydenta na razie pozostaje zamknięty, ponieważ wymagałby zmian w konstytucji i poparcia dwóch trzecich parlamentarzystów. Ostatecznie, propozycje Rinkēvičsa otwierają szerszą debatę o podziale władzy na Łotwie. Nawet jeśli obecne zmiany nie dotyczą bezpośrednio sposobu wyboru prezydenta, to jednak wskazują na rosnące napięcia wokół zakresu jego kompetencji i przyszłego kształtu łotewskiego systemu politycznego.