Zdjęcie: Pixabay
21-05-2026 11:15
Na Ukrainie od dawna, rynek pracy charakteryzuje głęboki paradoks: drastyczny brak rąk do pracy połączony jest z milionami bezrobotnych przesiedleńców wewnętrznych. W pierwszym kwartale 2026 roku pracodawcy zdołali obsadzić zaledwie 41% ze 148 tysięcy zgłoszonych etatów, głównie w budownictwie, rolnictwie i usługach komunalnych. Jak już o tym pisaliśmy, nasz sąsiad poważnie debatuje, w tym w mediach, na temat sprowadzenia migrantów zagranicznych.
Skalę problemu potęguje niedopasowanie płci, ponieważ większość zarejestrowanych bezrobotnych to kobiety, podczas gdy biznes desperacko poszukuje mężczyzn do ciężkiej pracy fizycznej. Ponadto wielu przesiedleńców ze wschodu kraju nie posiada kwalifikacji odpowiadających potrzebom rynkowym nowych miejsc zamieszkania.
Poważną barierą jest też lęk mężczyzn przed mobilizacją, przez który unikają oni rejestracji w urzędach i oficjalnego zatrudnienia, co spycha rynek w szarą strefę. Z kolei ponad połowa migrantów wewnętrznych deklaruje gotowość do przeprowadzki za pracą, ale barierą staje się brak tanich mieszkań. Ceny wynajmu w bezpieczniejszych regionach drastycznie przewyższają ich możliwości. W efekcie firmy decydują się na kosztowny import pracowników z zagranicy.
Sprowadzenie i legalizacja cudzoziemca kosztuje agencje do 1500 dolarów, a jego miesięczne utrzymanie wraz z kwaterunkiem to minimum 40 tysięcy hrywien. Dla porównania, obywatele Ukrainy są gotowi wykonywać te same zadania za 10–15 tysięcy hrywien, jednak dla nich pracodawcy nie budują przyfabrycznych akademików.
Programy rządowe, oferujące firmom ok. 39 tysięcy hrywien odprawy za zatrudnienie przesiedleńca oraz bony na kursy zawodowe o wartości ponad 33 tysięcy hrywien, pozostają niewykorzystane z powodu braku szerszej informacji. Eksperci i przedstawiciele rządu ostrzegają, że masowe sprowadzanie obcokrajowców w obliczu spadku populacji Ukrainy do 29,5 miliona to błąd strategiczny. Aby utrzymać wzrost gospodarczy, kraj będzie potrzebował w ciągu dekady 4,5 miliona dodatkowych pracowników. Władze deklarują, że priorytetem nie jest migracja z krajów trzecich, lecz aktywizacja zawodowa młodzieży i osób starszych, podnoszenie wydajności przemysłu oraz stworzenie godnych warunków płacowych, które skłonią uchodźców do powrotu do ojczyzny.