Zdjęcie: Pixabay
15-04-2026 13:36
Rząd Mołdawii zamierza wystąpić do parlamentu z wnioskiem o wcześniejsze zakończenie stanu wyjątkowego w sektorze energetycznym. Premier Alexandru Munteanu ogłosił tę decyzję podczas posiedzenia gabinetu, argumentując, że wprowadzone restrykcje spełniły swoje zadanie, a sytuację udało się opanować. Mimo powrotu do względnej normalności szef rządu ostrzegł, że kraj musi pozostać przygotowany na kolejne wyzwania i ryzyka, które wciąż mogą wystąpić w przyszłości.
Bezpośrednią przyczyną ogłoszenia stanu wyjątkowego 24 marca były ataki na infrastrukturę energetyczną na Ukrainie. Doprowadziły one do poważnej awarii napowietrznej linii elektroenergetycznej Isaccea-Vulcănești, która stanowi kluczowy kanał przesyłu prądu z Rumunii do Mołdawii. Choć zniszczenia spowodowały całkowite rozłączenie sieci, mołdawskim służbom udało się naprawić usterkę w rekordowym czasie, przywracając stabilne dostawy energii już po kilku dniach od zdarzenia.
Co istotne, wraz z poprawą sytuacji energetycznej, mołdawscy kierowcy mogą liczyć na obniżki cen na stacjach paliw. Zgodnie z decyzją Narodowej Agencji Regulacji Energetyki, od 16 kwietnia spadną ceny zarówno benzyny, jak i oleju napędowego. Ta zmiana jest efektem chwilowego osłabienia cen ropy na rynkach światowych, wywołanego doniesieniami o krótkotrwałym rozejmie na Bliskim Wschodzie i otwarciu strategicznej Cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest jedna piąta globalnych dostaw surowca.
Stabilizacja na rynkach paliwowych pozostaje jednak krucha ze względu na napiętą sytuację polityczną między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Niepowodzenie rozmów w Islamabadzie oraz zapowiedzi administracji Donalda Trumpa dotyczące ewentualnej blokady cieśniny przez USA budzą niepokój o przyszłe ceny energii. Dodatkowo mołdawskie władze wciąż muszą monitorować skutki wcześniejszych incydentów wojennych, w tym zanieczyszczenie Dniestru substancjami ropopochodnymi, co w minionych tygodniach wymusiło okresowe wstrzymanie dostaw wody w niektórych rejonach kraju.