Zdjęcie: Pixabay
31-07-2026 08:19
Estonia nadal zmaga się z gwałtownym wzrostem liczby nielegalnych migrantów, dla których stała się głównym krajem tranzytowym w drodze do państw skandynawskich. Jak to podawano, w ciągu jednego tygodnia na obszarze całego kraju zatrzymano 63 osoby, co wyśrubowało tegoroczny bilans do 102 ujętych obcokrajowców. Dla porównania, w całym 2025 roku odnotowano zaledwie 39 takich przypadków.
Szefostwo estońskiego resortu spraw wewnętrznych wskazuje, że za tym procederem stoją władze reżimu Łukaszenki, które w sposób zorganizowany kierują cudzoziemców w stronę zewnętrznych granic Unii Europejskiej na Łotwie. Władze w Tallinnie stoją na stanowisku, że zamykanie granic wewnętrznych w strefie Schengen nie rozwiąże problemu, dlatego Estonia zdecydowała się wspomóc Łotwę poprzez wysłanie policyjnej jednostki Estpol, a także podjęła ścisłą współpracę z policją fińską.
Zatrzymane osoby trafiają do ośrodka dla uchodźców i są przekazywane stronie łotewskiej. Tymczasem wczoraj doszło do obławy na migrantów w stołecznej dzielnicy Nõmme, gdzie policja przeprowadziła akcję po sygnale od lokalnego mieszkańca. Z informacji przekazanych służbom wynikało, że w jednym z budynków może ukrywać się grupa obcokrajowców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę.
Do działań w stolicy zaangażowano liczne patrole oraz drony. Początkowo funkcjonariuszom udało się zatrzymać na miejscu 12 osób, jednak w trakcie dalszych czynności ujęto kolejnych 3 uciekinierów, a szacunki wskazują, że w lokalu mogło przebywać od 15 do 19 osób pochodzących z Afryki Wschodniej. Dochodzenie utrudnia fakt, że nielegalni migranci nie znają angielskiego. szef biura straży granicznej Prefektury Północnej Indrek Aru, powiedział, że incydent ten stanowi część szerszego zjawiska, z którym Estonia mierzy się każdego dnia.