Zdjęcie: Pixabay
15-03-2026 10:00
1–2 marca 1943 roku Koriukówka przeżyła przerażające godziny zagłady. Kilka tysięcy dzieci, kobiet i starców zostało bez sądu i śledztwa metodycznie rozstrzelanych i spalonych. Ludzie do ostatniej tragicznej chwili nie wierzyli, że zostaną tak okrutnie ukarani za czyjeś działania. Mówili do swoich oprawców: „Panowie, nie zrobiliśmy wam nic złego, to jakaś pomyłka…”, po czym padali na ziemię jak snopy ścięte kulami.
Dziś chciałoby się przełamać utrwaloną tradycję opowiadania o tej tragicznej karcie historii Koriukówki. Osiemdziesiąta trzecia rocznica smutnej daty jest bowiem nie tylko okazją do upamiętnienia ofiar, których – co warto podkreślić – do dziś nie udało się wszystkich ustalić z imienia i nazwiska, ale także skłania do refleksji. Nie jest tajemnicą, że przez wszystkie te dziesięciolecia u wielu mieszkańców Koriukówki pojawiał się ciężar wątpliwości dotyczących tamtych okrutnych dni: czy rzeczywiście były one tak nieuchronne? Dlaczego partyzanci, za których działania płaciła ludność cywilna, znajdowali się praktycznie w pobliżu i nawet nie spróbowali odstraszyć oddziałów karnych? Czy można było uniknąć tej strasznej tragedii?
O niemieckiej zbrodni na łamach Ukraińskiej Prawdy - link do całości w źródle