Zdjęcie: Pixabay
28-01-2026 15:00
Uderzenie „Oresznikiem”, przeprowadzone przez Moskwę 9 stycznia 2026 roku, należy postrzegać przede wszystkim jako sygnał strategiczny, mający wyznaczyć granice tego, na co NATO może sobie pozwolić, a na co nie. Zastosowanie przez Rosję środków przenoszenia zdolnych do użycia broni jądrowej w wojnie rosyjsko-ukraińskiej wskazuje na powrót dawnej logiki: broni nuklearnej jako narzędzia przymusu i zarządzania ryzykiem, a nie wyłącznie masowego niszczenia miast. Podobny wniosek pojawia się w analizie scenariuszowej RAND Europe z 2025 roku, która zakłada ścieżkę dyplomacji przymusu, obejmującą groźbę lub nawet ograniczone użycie broni jądrowej przez Rosję w celu wymuszenia ustępstw politycznych lub złagodzenia sankcji.
Dla państw nordyckich konsekwencje strategiczne są niepokojące. W świetle rosyjskiej postawy nuklearnej oraz ograniczonej wiarygodności rozszerzonego odstraszania, kraje te powinny rozważyć wspólną „polisę nuklearną”, operacyjnie zintegrowaną z NATO. Chodzi o rozwiązanie pozostające pod ścisłą, demokratyczną kontrolą, które jednocześnie zachowywałoby wystarczający potencjał odstraszający, by zniechęcić Rosję do jakichkolwiek awanturniczych działań.
Komentarz ppłka Johannesa Kibsgaarda z Norweskich Sił Zbrojnych dla War on the Rocks - link do całości w źródle