Zdjęcie: Szymon Shields unsplash.com
30-07-2026 09:50
Jak wiadomo policja i saperzy odcięli dostęp do terenu w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim, gdzie na otwartym obszarze odnaleziono szczątki niezidentyfikowanego obiektu oraz krater o średnicy dziesięciu metrów. Zdarzenie to miało miejsce około dziewięćdziesiąt kilometrów od granicy z Ukrainą. Cała sytuacja zbiegła się w czasie z kolejną falą zmasowanych ataków lotniczych skierowanych na zachodnie obwody Ukrainy.
W związku z pojawieniem się niezidentyfikowanego celu w polskiej przestrzeni powietrznej poderwano myśliwiec F-16. Zanim jednak pilotom udało się nawiązać kontakt wzrokowy, obiekt zniknął z monitorów radarowych, co skłoniło wojsko do wysłania w przewidywany obszar upadku śmigłowca poszukiwawczego. W części powiatów przygranicznych na krótko uruchomiono również syreny ostrzegawcze. Z analiz wynika, że odnalezione elementy pochodzą z rosyjskiego strategicznego pocisku manewrującego Ch-101. Ta zaliczana do broni klasy powietrze-ziemia konstrukcja, znajdująca się na uzbrojeniu od 2013 roku, cechuje się zasięgiem sięgającym blisko 2800 kilometrów oraz masą głowicy bojowej wynoszącą około 400 kilogramów.
Do wydarzeń w Polsce odniosły się ukraińskie władze, łącząc epizod z szeroko zakrojoną operacją powietrzną, podczas której w stronę Ukrainy wystrzelono łącznie 74 pociski oraz setki dronów. Z danych ukraińskich sił powietrznych wynika, że z 61 użytych tej nocy rakiet Ch-101 zestrzelono 54. „Nocą rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 w ramach zmasowanego uderzenia Rosji na Ukrainę przekroczył granicę Polski, naruszając przestrzeń powietrzną NATO. Jest to kolejny naoczny dowód na to, że wzmocnienie obrony powietrznej Ukrainy jest obecnie skrajnie niezbędne i służy jako gwarancja ochrony całej wspólnoty euroatlantyckiej” – oświadczył minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha.