Zdjęcie: Pixabay
10-09-2026 14:33
Litwa nie planuje na razie iść w ślady Łotwy i wstrzymywać międzynarodowych połączeń autobusowych z Rosją oraz Białorusią – oświadczył premier Mindaugas Sinkevičius. Szef rządu podkreślił, że ewentualne ograniczenia muszą wynikać z rzetelnych ocen służb bezpieczeństwa, a nie z motywów politycznych, dodając, że wywiad nie zgłaszał dotąd rekomendacji uzasadniających taki krok.
Reagując na apel posła opozycji Arvydasa Anušauskasa, który domaga się natychmiastowego dołączenia do łotewskich planów całkowitego zakazu przewozów pasażerskich i tranzytu, premier zwrócił uwagę na zbliżające się w październiku wybory na Łotwie, które sprzyjają retoryce politycznej. Anušauskas wskazywał wcześniej, że w litewskim rejestrze widnieje 29 zezwoleń na międzynarodowy transport w tym kierunku – w tym 17 połączeń z Wilna do białoruskich miast – co jego zdaniem stoi w sprzeczności ze wzmacnianiem wschodniej granicy.
Minister transportu Juras Taminskas ocenił, że decyzję w tej sprawie należy podjąć w sposób wyważony. Z kolei członek sejmowego komitetu ds. bezpieczeństwa Tomas Martinaitis podkreślił, że ewentualne restrykcje muszą mieć charakter regionalny i być koordynowane z Polską oraz Łotwą, w przeciwnym razie pasażerowie po prostu omijaliby zakazy, przerzucając ruch na terytorium Polski.