Zdjęcie: Pixabay
10-08-2026 08:39
Bezpośrednie sąsiedztwo rejonu walk po raz kolejny przełożyło się na zagrożenie dla obywateli Mołdawii. W miejscowości Crocmaz w rejonie Ștefan Vodă doszło do eksplozji drona bojowego, którego szczątki uszkodziły pobliskie gospodarstwa w czasie, gdy wojska rosyjskie prowadziły ostrzał ukraińskiego obwodu odeskiego.
„Fakt, że jesteśmy poza strefą działań wojennych, niestety nas nie chroni” – oświadczył premier Vasile Tofan, komentując upadek niebezpiecznego obiektu w pobliżu domów mieszkalnych. Szef rządu zadeklarował równocześnie, że władze w Mołdawii podejmą niezbędne kroki w relacjach dyplomatycznych, a także podziękował służbom ratunkowym i policji za szybką reakcję na miejscu zdarzenia.
Z ustaleń śledczych wynika, że dron lub rakieta wybuchł w pasie leśnym po uderzeniu w drzewo na wysokości około dwóch i pół metra. Eksplozja wywołała pożar roślinności, który został szybko ugaszony. Choć w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, odłamki rozrzucone na znacznym obszarze uszkodziły budynki, spadając w jednym przypadku zaledwie osiem centymetrów od domu. Polcyjni eksperci ustalili, że odnalezione szczątki posiadają cechy charakterystyczne dla elementów rakiet kierowanych, co wskazuje na rakietę manewrującą. Jest to pierwszy przypadek uderzenia takiego obiektu w Mołdawii, a policja kontynuuje dochodzenie w celu dokładnego ustalenia jego pochodzenia.
Szef mołdawskiego rządu ostro potępił rosyjskie działania i nazwał niszczenie obiektów cywilnych przejawem bezwzględności. „To był najsilniejszy atak na Odessę. Odessa zawsze była ofiarą dzikich ataków, ale teraz uderzenie jest jeszcze mocniejsze. Uderzają bez żadnych zahamowań w obiekty cywilne, w domy. To czyste barbarzyństwo” – podsumował Vasile Tofan. Jak wynika z podanych przez media wyliczeń, w Mołdawię uderzyło od 2022 roku łącznie 22 drony i 9 rakiet.