Zdjęcie: Pixabay
26-09-2026 09:00
Litewskie władze i wojsko zareagowały na usunięty już artykuł rosyjskiej agencji prasowej, w którym grożono Wilnu błyskawiczną operacją militarną w odpowiedzi na zgodę na stacjonowanie broni nuklearnej. Dowództwo armii wydało oficjalny komunikat uspokajający obywateli, przypominając, że zastraszanie sąsiadów to rutynowa taktyka Moskwy i naturalna reakcja na każde działanie wzmacniające NATO. Wojskowi zapewnili, że siły sojusznicze są gotowe do walki w każdej chwili, niezależnie od posiadanych obecnie zasobów, a wroga retoryka nie wymaga podejmowania przez państwo żadnych dodatkowych kroków.
Z taką oceną sytuacji zgadzają się analitycy, którzy apelują o ignorowanie prowokacji. „To jest czysto propagandowy komunikat, którego celem jest jak najszersze rozpropagowanie takiej groźby” – wyjaśnił Nerijus Maliukevičius, ekspert do spraw wojny informacyjnej. Z kolei major rezerwy Darius Antanaitis zwrócił uwagę, że z oficjalnych danych służb wywiadowczych nie wynika, aby istniało obecnie bezpośrednie zagrożenie dla państwa. Wskazał jednocześnie, że największym błędem jest samo wsłuchiwanie się w głosy wschodnich propagandystów, ponieważ ułatwia im to osiągnięcie głównego celu, jakim jest wywołanie paniki w społeczeństwie.
Tymczasem obok takich akcji propagandowych, nasz sąsiad i sojusznik, musi radzić sobie z realnymi atakami w przestrzeni cyfrowej. W czwartkowy wieczór hakerzy włamali się do archiwalnego systemu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w którym przechowywano dane cudzoziemców ubiegających się o obywatelstwo litewskie. Dzięki niedawno wdrożonym zabezpieczeniom, dostęp został natychmiast zablokowany. Hakerom udało się wprawdzie wygenerować pakiety danych, ale dotychczasowe ustalenia policji kryminalnej i Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa nie potwierdzają faktu ich pobrania.
W odpowiedzi na cyberatak szef MSW zlecił pilny audyt bezpieczeństwa wszystkich administrowanych przez resort baz danych. „Bezpieczeństwo cybernetyczne nie może być dziedziną, w której stale gonimy zagrożenia – musimy być przynajmniej o krok do przodu” – podkreślił minister Martynas Katelynas, dopuszczając możliwość, że do przełamania systemów wykorzystano sztuczną inteligencję. Czwartkowe włamanie to kolejny tego typu incydent w tym roku, po głośnym, wiosennym wycieku ponad 600 tysięcy wpisów z Centrum Rejestrów. Tamto zdarzenie, przeprowadzone za pośrednictwem przejętych z zagranicy kont pracowników Departamentu Migracji, doprowadziło ostatecznie do dymisji kluczowych urzędników odpowiedzialnych za cyfryzację.