Zdjęcie: MON Białorusi
15-09-2026 11:28
Strona białoruska nie przekazała żadnego ostrzeżenia o dronie, który przedostał się w litewską przestrzeń powietrzną. Obiekt przebywał nad Litwą przez ponad 30 minut i został zniszczony około godziny 00:20. Radary zidentyfikowały cel jeszcze przed północą, jednak ze względu na brak możliwości weryfikacji wizualnej z ziemi konieczne było poderwanie samolotów misji NATO – poinformował płk Antanas Matutis, dowódca Sił Powietrznych Litwy.
Ze względu na znaczny rozrzut szczątków po eksplozji w powietrzu wojsko wstrzymuje się od ocen, czy bezzałogowiec należał do sił rosyjskich, czy ukraińskich. Dowództwo odrzuciło jednocześnie przypuszczenia, jakoby obiekt miał celować w strategiczną elektrownię szczytowo-pompową w Kroniach.
Odnosząc się do przelotu obiektu w pobliżu Wilna, dowódca wyjaśnił procedury obowiązujące w czasie pokoju. „Nie jesteśmy w stanie wojny i nie strzelamy do każdego obiektu w powietrzu. Najpierw musimy go rozpoznać, dbając o bezpieczeństwo ludzi na ziemi. W stanie wojny strzelalibyśmy do wszystkiego, ale teraz musimy oceniać zagrożenie” – podkreślił płk Matutis.
Tymczasem warto zauważyć, że w dniach 15–18 września białoruski resort obrony prowadzi ćwiczenia dowódczo-sztabowe Zachodniego Dowództwa Operacyjnego pod kierunkiem szefa Sztabu Generalnego Pawła Murawiejki. Działania na poligonach w obwodach brzeskim i grodzieńskim obejmują m.in. osłonę granicy państwowej oraz walkę z dronami. Według oficjalnych komunikatów strona białoruska nie była zobowiązana do międzynarodowego powiadomienia o manewrach, gdyż ich skala mieści się w limitach Dokumentu Wiedeńskiego z 2011 roku.