Zdjęcie: Pixabay
29-08-2025 09:18
Moskwa wprowadza nowy system kontroli cudzoziemców pracujących w Rosji, który budzi poważne kontrowersje. Od września obywatele dziewięciu państw – Uzbekistanu, Tadżykistanu, Kirgistanu, Armenii, Kazachstanu, Gruzji, Azerbejdżanu, Mołdawii i Ukrainy – będą musieli zainstalować na swoich telefonach aplikację „Amina”, by dzielić się lokalizacją z rosyjskim Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Oficjalnie projekt ma uprościć procedury rejestracyjne, jednak w praktyce oznacza ścisły nadzór nad migrantami.
Nowe przepisy przewidują, że rejestracja nie będzie się odbywała w miejscu zamieszkania, lecz za pośrednictwem centrum migracyjnego. Jeśli przez trzy dni aplikacja nie wyśle danych geolokalizacyjnych, użytkownik trafi do specjalnego rejestru osób pod kontrolą, co może wiązać się z ograniczeniami w codziennym życiu, jak brak możliwości założenia konta bankowego czy zarejestrowania małżeństwa.
Władze przedstawiają system jako „wygodną usługę”, lecz rzeczywistość okazuje się inna. Wiele osób skarży się, że aplikacja nie działa, wymaga aktualizacji, których nie da się pobrać, a nawet jeśli zostanie uruchomiona, nie pozwala na weryfikację numeru telefonu czy wysyłanie danych. Ci, którym udało się przejść proces rejestracji, często nie otrzymują żadnej odpowiedzi od ministerstwa.
Niezależni eksperci i obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że rozwiązanie to ma charakter wyraźnie inwigilacyjny. Valentina Ciupik, prawniczka od lat pomagająca migrantom z Azji Centralnej, ostrzega, że system może stać się narzędziem testowanym najpierw na cudzoziemcach, a następnie wprowadzonym wobec rosyjskich obywateli. Jak podkreśla, migranci są często przedstawiani jako łatwi do wskazania winni i wykorzystywani do legitymizowania coraz bardziej restrykcyjnych działań państwa. Projekt ma obowiązywać eksperymentalnie przez cztery lata i na razie obejmie tylko Moskwę oraz obwód moskiewski. W praktyce jednak już teraz wzbudza poważne obawy, że pod hasłem „ułatwień” wprowadzany jest system cyfrowej kontroli, którego konsekwencje mogą wykraczać daleko poza środowisko migrantów.