Zdjęcie: Pixabay
23-07-2026 13:43
Jak poinformował portal "Zerkalo", statystyki dotyczące rozpatrywania wniosków o azyl pokazują gwałtowny wzrost liczby odmów udzielania wsparcia osobom uciekającym z Białorusi. Urząd do Spraw Cudzoziemców RP tłumaczy te zmiany indywidualnym podejściem do każdej sprawy oraz zmianą profilu samych wnioskodawców.
W uzasadnieniach negatywnych decyzji polscy urzędnicy powołują się na brak realnego zagrożenia aresztowaniem, wskazując na upływ terminów przedawnienia zarzutów za udział w dawnych manifestacjach, przebieg kolejnych wyborów czy akt ułaskawienia ogłoszony w Mińsku. Do oceny sytuacji polskie organy wykorzystują publicznie dostępne doniesienia oraz analizy przygotowywane przez organizacje pozarządowe. „Decyzje podejmowane są w sprawach indywidualnych, a uzasadnienia przygotowuje się dla każdego konkretnego przypadku” – poinformowała Katarzyna Siwak, p.o. rzecznika prasowego Urzędu do Spraw Cudzoziemców .
Obrońcy praw człowieka z Centrum „Wiasna” stanowczo sprzeciwiają się jednak wnioskom, jakoby skala represji na Białorusi malała. Zwracają uwagę, że aparat państwowy zmienił taktykę i zamiast widowiskowych zatrzymań stosuje ukryty nacisk oraz utajnia dane o kolejnych procesach. W więzieniach wciąż przetrzymywanych jest kilkuset więźniów politycznych, a działania służb mają jedynie stworzyć na użytek międzynarodowy pozory stabilizacji.
„Zamiast demonstracyjnego terroru z lat poprzednich, obecna reżimowa praktyka dąży do minimalnego rozgłosu” – podkreślił obrońca praw człowieka Uładzimir Łabkowicz. Problem stosowania terminów przedawnienia stał się już przedmiotem rozmów przedstawicieli białoruskich sił demokratycznych z władzami w Warszawie. Działacze opozycyjni argumentują, że sam upływ czasu nie zapewnia bezpieczeństwa na Białorusi, ponieważ tamtejsze służby powszechnie zmieniają kwalifikację prawną dawnych czynów na znacznie cięższe paragrafy. W efekcie powrót do kraju wciąż grozi wieloletnim więzieniem, co stawia osoby pozbawione ochrony w skrajnie niebezpiecznym położeniu.