Zdjęcie: Pixabay
28-07-2026 13:09
Próba wywołania szumu medialnego zamiast rzetelnej współpracy służb – tak polska dyplomacja ocenia ostentacyjne działania reżimu Łukaszenki, który poinformował o rzekomym planie zamachu na terytorium Polski. Chociaż polskie organy bezpieczeństwa dokładnie weryfikują każde doniesienie, sam sposób przekazania wiadomości budzi głębokie wątpliwości co do rzeczywistych intencji władz reżimu na Białorusi.
Oświadczenie w tej sprawie wydał rzecznik polskiego resortu spraw zagranicznych Maciej Wewiór, odnosząc się do wezwania polskiego dyplomaty Krzysztofa Ożanny do białoruskiego MSZ. Przedstawiciel polskiej dyplomacji wskazał, że zamieszczenie komunikatu o zagrożeniu terrorystycznym na oficjalnej stronie internetowej jest bezprecedensowym posunięciem. „Takich ostrzeżeń i takich informacji nie publikuje się na witrynach internetowych. Mam dziwne przeczucie, że cele białoruskiego MSZ mogły być inne niż tylko ostrzeżenie. Mogło to zostać zrobione w celach propagandowych” – zauważył Maciej Wewiór, sugerując, że wschodnim sąsiadom chodziło przede wszystkim o wywołanie publicznej dyskusji. Zalecił przy tym zachowanie ogromnego dystansu do formy przekazu i metod stosowanych przez stronę białoruską, zastrzegając jednocześnie, że Warszawa nie zamierza publicznie debatować o szczegółach zagrożeń terrorystycznych.
Samo ostrzeżenie dotyczyło rzekomych zamiarów obywatela Białorusi, który miał planować atak na dzieci działaczki opozycyjnej mieszkającej w Polsce. Według wersji przedstawianej przez reżimowe władze i ich rzecznika Rusłana Warankowa, mężczyzna – charakteryzowany przez Mińsk jako osoba o skrajnych poglądach – miał kierować się chęcią zemsty za utratę statusu ochronnego w Polsce.