Zdjęcie: Pixabay
11-08-2026 12:10
W lipcu rosyjska propaganda obrała za główny cel toczącą się na Litwie dyskusję nad zmianą konstytucji i ewentualnym zniesieniem zakazu dyslokacji broni jądrowej – poinformowali analitycy litewskiej armii. Przedstawiciele Kremla, w tym rzecznik Dmitrij Pieskow, odpowiedzieli na te plany bezpośrednimi groźbami, strasząc Wilno „losem Ukrainy”, wybuchem III wojny światowej oraz koniecznością podjęcia militarnych kroków odwetowych.
Projekt poprawek do artykułu 137 litewskiej konstytucji, który obecnie zabrania stacjonowania broni masowego rażenia oraz obcych baz wojskowych, trafił pod obrady Seimasu. Moskwa nasiliła przy tym kampanię dezinformacyjną, zarzucając państwom bałtyckim udostępnianie przestrzeni powietrznej i infrastruktury dla ukraińskich dronów atakujących cele w obwodzie leningradzkim.
Według litewskich ekspertów narzucanie tej narracji ma wytłumaczyć wewnętrznej publiczności nieudolność rosyjskiej obrony powietrznej poprzez budowanie przekazu o bezpośrednim starciu z NATO. Władze w Wilnie stanowczo odpierają te oskarżenia, podczas gdy litewski minister obrony Robertas Kaunas ostrzegł przed możliwą rosyjską prowokacją – atakiem na infrastrukturę krytyczną w regionie z wykorzystaniem przejętych ukraińskich bezzałogowców.
Rosyjska przestrzeń informacyjna skupiła się także na krytyce szczytu NATO w Ankarze, przedstawiając Sojusz jako agresywny sojusz dążący do eskalacji konfliktu i militarnego zniszczenia Rosji. Dopełnieniem lipcowych działań dezinformacyjnych były rutynowe oskarżenia Litwy o rzekomą dyskryminację mniejszości rosyjskojęzycznej, prowadzenie polityki „rusofobii” oraz próby polityzacji sportu i kultury.