Zdjęcie: Pixabay
23-03-2026 11:19
Według strony białoruskiej, po kilku miesiącach przestoju rozpoczęło się zwalnianie ciężarówek zarejestrowanych na Litwie, które od listopada ubiegłego roku pozostawały na specjalnych parkingach na terytorium Białorusi. Decyzja o umożliwieniu ich wyjazdu została podjęta po rozpatrzeniu wniosków litewskich i polskich przewoźników, a realizacja procesu rozpoczęła się na początku tygodnia.
Na wyznaczonych placach znajduje się ponad 1900 pojazdów, w tym ciągniki siodłowe i naczepy. Wyjazd ma odbywać się głównie w kierunku Litwy, ale ciężarówki formalnie litewskie, należące do polskich właścicieli, będą mogły także kierować się ku granicy z Polską. Warunkiem opuszczenia kraju jest uregulowanie opłat za przechowywanie pojazdów, które zostały znacznie obniżone w stosunku do wcześniejszych stawek.
Przewoźnicy przyjmują te zapowiedzi ostrożnie. Erlandas Mikenas, prezes litewskiego zrzeszenia „Linava” zwrócił uwagę, że brak jest oficjalnego dokumentu potwierdzającego decyzję Łukaszenki. „Nie mamy jeszcze formalnego potwierdzenia, choć bardzo na nie liczymy. Skoro padła publiczna obietnica, powinna zostać zrealizowana” – stwierdził prezes.
Koszty postoju pozostają głównym problemem przedsiębiorców. Według wyliczeń „Linava”, przy pierwotnej stawce 120 euro dziennie czteromiesięczne przetrzymywanie jednego pojazdu mogło wynieść nawet 14,4 tys. euro. „Pojawia się pytanie, skąd firmy mają wziąć takie środki oraz kierowców, którzy w międzyczasie znaleźli pracę w innych firmach” – dodał szef zrzeszenia.
Niepewność budzi również przepustowość przejść granicznych. Przewoźnicy wskazują, że nawet po zwolnieniu ciężarówek mogą powstać długie kolejki, a czas oczekiwania na wjazd do Litwy może sięgać miesiąca.
Do sprawy odniósł się doradca premier Litwy, Ignas Algirdas Dobrovolskas. „Na razie nic nie możemy powiedzieć, bo nasze pojazdy, które były zatrzymane, jeszcze nie znajdują się na terytorium Litwy. Można komentować lub cieszyć się z decyzji dopiero, gdy ciężarówki przekroczą granicę” – podkreślił. Zaznaczył też, że konkretne działania pomocowe dla firm będą możliwe dopiero po rozpoczęciu rzeczywistego procesu wyjazdu pojazdów: „Czekamy, aż procesy zaczną przebiegać tak, jak tego oczekujemy, wtedy będzie można porozmawiać o szczegółach”.