Zdjęcie: Andy Graber Flickr.com
07-05-2026 09:50
Wczesnym rankiem na terytorium Łotwy wleciało kilka dronów znad terytorium Rosji. Narodowe Siły Zbrojne (NBS) zidentyfikowały drony w przestrzeni powietrznej kraju, co doprowadziło do ogłoszenia alarmu w regionie Latgalii. Według oficjalnych komunikatów dwa bezzałogowce spadły na ziemię, a trzeci, odnotowany przez radary, mógł opuścić łotewską przestrzeń powietrzną. W reakcji na incydent wojsko wzmocniło obronę przeciwlotniczą na wschodniej granicy, wysyłając tam dodatkowe jednostki.
Jeden z obiektów uderzył w bazę paliwową w Rzeżycy. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o dymie około godziny 3:30 nad ranem. Na miejscu stwierdzono uszkodzenie czterech pustych zbiorników na ropę, przy czym na jednym z nich doszło do tlenia się izolacji. Pożar został sprawnie ugaszony przez strażaków, a policja zabezpieczyła szczątki drona i wszczęła postępowanie karne. Drugi z dronów spadł prawdopodobnie w okolicach miejscowości Viļāni, gdzie trwały poszukiwania jego pozostałości.
Władze państwowe podjęły natychmiastowe kroki w celu zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom. Premier Evika Siliņa zwołała posiedzenie Rady Zarządzania Kryzysowego, oczekując szczegółowych raportów od resortów obrony i spraw wewnętrznych. W powiatach Rzeżyca, Bołowsk (Balvi) oraz Lucyn wprowadzono ograniczenia w procesie edukacji – w Rzeżycy odwołano lekcje, natomiast w pozostałych szkołach nauka odbywa się zdalnie. Nad obszarem przygranicznym wprowadzono również ograniczenia w ruchu lotniczym do wysokości około sześciu kilometrów.
Prezydent Edgars Rinkēvičs, będący w kontakcie z lokalnymi samorządami, podkreślił kontekst geopolityczny zdarzenia. "Niestety są to bezpośrednie skutki rosyjskiej agresji na Ukrainę" – stwierdził szef państwa, apelując jednocześnie o stosowanie się do wytycznych służb. Choć trwa ustalanie dokładnego pochodzenia maszyn, minister obrony Andris Sprūds wskazał na wstępne przypuszczenia, według których mogły to być drony zmierzające z Ukrainy w stronę celów w Rosji. Podobny incydent miał miejsce w marcu w powiecie krasławskim.
Alarm odwołano około godziny 8:30 rano, kiedy wojsko poinformowało o ustaniu bezpośredniego zagrożenia w przestrzeni powietrznej. NBS zaznacza jednak, że dopóki trwa wojna na Ukrainie, podobne naruszenia granicy mogą się powtarzać. W toku analiz ma zostać wyjaśnione, czy istniała możliwość zestrzelenia obiektów przez myśliwce oraz dlaczego systemy ostrzegania ludności zadziałały w niektórych miejscach z opóźnieniem, już po wejściu maszyn nad terytorium Łotwy.