Zdjęcie: Wikipedia
10-10-2026 12:00
Przedłużająca się susza w dorzeczach kluczowych rzek stwarza coraz większe zagrożenie dla stabilności dostaw wody nie tylko w Mołdawii, ale również w części ukraińskich regionów. Zjawisko niskiego stanu wód dotknęło między innymi Prypeć, Boh oraz rzeki Zakarpacia, jednak najtrudniejsza sytuacja panuje w dorzeczu Dniestru.
We wrześniu dopływ do tamtejszego zbiornika retencyjnego spadł do rekordowo niskiego poziomu 24 metrów sześciennych na sekundę, co stanowiło zaledwie 11 procent normy i było najgorszym wynikiem od momentu jego uruchomienia w 1985 roku. Szczególnej uwagi wymagają obecnie systemy zasilające Chocim oraz Kamieniec Podolski.
Aby zapobiec nadmiernemu wyczerpaniu źródeł wody, ukraińska Państwowa Agencja Zasobów Wodnych wprowadziła w okresie od czerwca do września czasowe ograniczenia poboru dla ponad 380 firm. Przedstawiciele instytucji podkreślają jednak, że decyzje te nie oznaczają automatycznego wstrzymania dostaw dla ludności, gdyż priorytetem pozostaje zabezpieczenie potrzeb bytowych i pitnych mieszkańców.
System wodny kraju zmaga się z dwoma głównymi czynnikami ryzyka: postępującymi zmianami klimatycznymi oraz bezpośrednimi skutkami rosyjskiej agresji. O ile kaskada zbiorników na Dnieprze bez uwzględnienia zniszczonego zbiornika Kachowskiego pozostawała na początku października wypełniona w 87,2 procentach, co gwarantuje ciągłość dostaw, o tyle stałe zagrożenie stanowią rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną i hydrotechniczną.
Przykładem lokalnych trudności są obawy władz Tarnopola dotyczące obniżenia poziomu wody w Zbiorniku Górno-Iwaczewskim do poziomu 90 procent pojemności oraz jego zarastania i powstawania pływających wysp roślinnych. Choć miasto czerpie wodę pitną z ujęć głębinowych, spadek poziomu w rejonie rezerwuaru wpływa na wydajność pobliskich studni technicznych. Z kolei w przypadku Dniestru ukraińskie służby podjęły rozmowy z Mołdawią, uzgadniając równomierny zrzut wody z zapory odpowiadający bieżącemu dopływowi.
Eksperci zwracają uwagę, że niskie zasoby hydrologiczne w regionie karpackim, dotychczas kojarzonym z nadmiarem opadów i częstymi powodziami, staje się coraz powszechniejszym zjawiskiem. Reakcją państwa na te wyzwania jest przyjęcie planów zarządzania dorzeczami, które zakładają modernizację sieci w celu zmniejszenia strat, rozwój zamkniętych obiegów wody w przemyśle oraz ochronę obszarów naturalnej retencji.