Zdjęcie: Pixabay
10-04-2026 10:30
Łotewskie władze zmagają się z impasem decyzyjnym w kwestii całkowitego zerwania relacji gospodarczych z Rosją. Mimo upływu wyznaczonego przez premier Evikę Siliņę terminu, rząd wciąż nie otrzymał konkretnego planu działań, który miał obejmować m.in. zakaz handlu detalicznego rosyjskimi towarami oraz wstrzymanie transportu publicznego do Rosji. Opóźnienie wynika z wzajemnego przerzucania się odpowiedzialnością przez poszczególne resorty, które nie potrafią ustalić, kto powinien nadać bieg legislacyjny przygotowanym analizom.
Najnowsze dane o handlu zagranicznym potwierdzają, że mimo trwającej od pięciu lat pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, łotewskie powiązania biznesowe z Rosją nadal pozostają silne. W pierwszych dwóch miesiącach bieżącego roku Rosja zajęła szóste miejsce wśród najważniejszych partnerów eksportowych Łotwy, a wartość wysłanych tam towarów sięgnęła niemal 150 milionów euro. Dla porównania import z tego kierunku utrzymał się na marginalnym poziomie 6 milionów euro, co pokazuje, że współpraca koncentruje się obecnie na wąskich niszach rynkowych.
Sytuacja w sektorze logistycznym uległa jednak wyraźnej zmianie, co widać na przykładzie portu w Rydze. Jego zarządca, Ansis Zeltiņš, wskazuje na symboliczny wymiar obecnych przeładunków: „Patrząc realnie na port w Rydze, nie mogę powiedzieć, że nie ma tam ani jednej tony towarów, ale jeśli mówimy o wolumenach, są one praktycznie minimalne”. Tradycyjny biznes tranzytowy, który dawniej generował ogromne zyski, stracił na znaczeniu na rzecz bezpośredniej wymiany handlowej prowadzonej przez mniejsze firmy.
Wewnątrz koalicji rządzącej narasta napięcie dotyczące braku postępów w zapowiadanej „narodowej strategii sankcyjnej”. Minister gospodarki Viktors Valainis twierdzi, że jego resort nie posiada odpowiednich narzędzi do realizacji planu, wskazując na Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako odpowiedzialne za handel zewnętrzny. Z kolei przedstawiciele dyplomacji oraz biuro premier uważają, że to właśnie resort gospodarki jest głównym decydentem w tej sprawie. Minister transportu Atis Švinka ucina dyskusję stwierdzeniem, że kolej i drogi przewożą jedynie to, co inni zdecydowali się kupić lub sprzedać.
Brak konkretów wywołuje falę krytyki ze strony opozycji, która wytyka rządowi niekonsekwencję, m.in. w kwestii publikacji listy firm wciąż handlujących z Rosją. Choć premier Siliņa wyznaczała w tej sprawie jasne ramy czasowe, urzędnicy zasłaniają się przeszkodami prawnymi, które rzekomo uniemożliwiają ujawnienie takich danych. Obecnie biuro szefowej rządu deklaruje, że ostateczne wyniki prac mają trafić pod obrady gabinetu w najbliższych tygodniach, o ile ministerstwa dojdą do porozumienia w kwestii podziału kompetencji.