Zdjęcie: Pixabay
27-10-2026 12:00
Białoruś chce zatrudniać kolejnych pracowników z zagranicy. Tym razem przedsiębiorstwa z obwodu grodzieńskiego porozumiały się z Tadżykistanem w sprawie rekrutacji obywateli tego kraju. To kolejna grupa cudzoziemców, których sprowadzeniem zainteresowany jest reżim Łukaszenki w związku z niedoborem rąk do pracy. Ponad 10 firm oferuje wynagrodzenia od 750 do 1200 dolarów miesięcznie, zakwaterowanie, odzież roboczą i częściowo bezpłatne wyżywienie.
Tadżycy mają pracować w budownictwie, rolnictwie, przemyśle tekstylnym i ciężkim, transporcie oraz usługach. Poszukiwani są między innymi pracownicy do zbioru jabłek i pracy w szklarniach, a także kierowcy autobusów i trolejbusów. Kandydaci muszą znać język rosyjski, być niekarani i cieszyć się dobrym zdrowiem. Nie podano, ilu pracowników ma ostatecznie przyjechać ani kiedy rozpoczną pracę.
Wcześniej Łukaszenka próbował sprowadzić do Białorusi nawet 150 tys. obywateli Pakistanu, ale plan nie został zrealizowany. W lipcu 2026 roku na Białoruś przyjechało natomiast około 250 mieszkańców Uzbekistanu, którzy mieli pracować w rolnictwie i hodowli zwierząt. Początkowo planowano zatrudnić 1100 osób, a później zwiększyć tę liczbę do 5000. Część przyjezdnych skarżyła się jednak na warunki pracy i zakwaterowania. Po interwencji uzbeckich służb migracyjnych niektórych pracowników przeniesiono do innych przedsiębiorstw.
Napływ zagranicznych pracowników na Białoruś utrzymuje się na wysokim poziomie. Według danych tamtejszego MSW od stycznia do września 2026 roku przyjechało 47 961 cudzoziemców w celach zarobkowych, niemal tyle, ile w całym 2025 roku, gdy odnotowano 48 160 osób. Najwięcej pracowników pochodziło z Turkmenistanu, Rosji i Uzbekistanu. Reżim uzasadnia poszukiwanie rąk do pracy za granicą niskim bezrobociem i powstawaniem dziesiątek tysięcy nowych miejsc pracy rocznie.