Zdjęcie: Usunięta tablica o Insurekcji w Grodnie fot. Facebook
16-08-2026 09:00
Jak informuje "Nasza Niwa" władze reżimu Łukaszenki na Białorusi prowadzą na szeroką skalę akcję wykreślania dawnych polskich rezydencji ziemiańskich z państwowego rejestru zabytków. Działania te są konsekwencją zwrotu politycznego po wydarzeniach z 2020 roku, w wyniku którego reżim uzależnił się od Moskwy i zaczął wymazywać wszelkie ślady polskiej przeszłości kraju.
Historia związana z Wielkim Księstwem Litewskim oraz Rzecząpospolitą Obojga Narodów została uznana przez aparat państwowy za źródło potencjalnej nielojalności obywateli. „Zbyt wiele było u nas portretów polskiej i litewskiej szlachty” – powiedział Łukaszenka w czasie narady dotyczącej polityki historycznej, obarczając dawne dziedzictwo odpowiedzialnością za wybuch protestów społecznych. W nowej wykładni dziejów arystokrację zrównano z zagranicznymi ciemiężcami. Dawnych właścicieli majątków zaczęto oficjalnie przedstawiać jako okupantów, którzy „wymieniali Białorusinów na psy” – ogłosił dyktator, dając sygnał do usuwania wszelkich pamiątek po dawnych elitach.
Formalnym wykonawcą nowej linii są władze terenowe, które otrzymały z rządu centralnego polecenie przygotowania dokumentacji uzasadniającej odebranie obiektom statusu ochronnego. Od urzędników wymaga się sporządzenia aktów kontroli potwierdzających zniszczenia lub utratę wartości historycznej, co ma prawnie przypieczętować ich los. W rzeczywistości jednak stan wielu budowli wynika z wieloletnich zaniedbań samych organów państwowych. Zaniechanie prac konserwatorskich pozwala urzędnikom unikać odpowiedzialności karnej za doprowadzenie obiektów do ruiny – zamiast tego zniszczone budynki po prostu skreśla się z listy, otwarcie torując drogę dla maszyn wyburzeniowych.
W ten sposób w lipcu 2025 roku z powodu pęknięć i gnicia drewna zawalił się wiatrak w Szajkach, pozostający na bilansie lokalnych władz od prawie czterech dekad. Podobny mechanizm zastosowano wobec dworu Łobockich w Ciesnowce, gdzie po zawaleniu się portyku w 2017 roku nie podjęto żadnych działań zabezpieczających. Z kolei w Mińsku latem 2026 roku rozpoczęto rozbiórkę gmachu szpitalnego zaprojektowanego pod kierunkiem francuskiego architekta André Lurçata, wykreślonego z rejestru na podstawie opinii ekspertów przychylnych władzy.
Skalę tego zjawiska dobrze obrazuje sytuacja w rejonie kleckim, gdzie urzędnicy wyznaczyli do usunięcia z rejestru siedem z trzydziestu dotychczas chronionych obiektów. Czystka uderza bezwzględnie w lokalną spuściznę ziemiańską – państwowej opieki pozbawiono aż dwie trzecie tamtejszych dworów i pałaców. Wśród przeznaczonych do wykreślenia budowli znalazły się obiekty o kluczowym znaczeniu dla dziedzictwa całego kraju, w tym klasycystyczny drewniany pałac Radziwiłłów w Radziwiłłmontach z XVIII wieku, wzniesiony według projektu włoskiego architekta Carlo Spampaniego, oraz fragmenty majątku Wojniłłowiczów w Kuncowszczyźnie. Decyzja ta dotknęła również dwory Jaleńskich w Tuszy, Wendorffów w Hołynce, Czarnockich w Lecieszynie i Łobockich w Ciesnowce. Jednocześnie na liście chronionych obiektów w tym rejonie bez zmian pozostawiono wszystkie sowieckie pomniki wojskowe i mogiły zbiorowe, a także budynki sakralne i stanowiska archeologiczne.
Systemowe usuwanie wpisów ochronnych prowadzi w praktyce do fizycznej likwidacji historycznych budowli na Białorusi, gdzie rejestr zabytków jest nieporównywalnie uboższy niż w sąsiednich państwach i obejmuje zaledwie około 5600 pozycji. Po pozbawieniu ochrony niemal natychmiast dochodzi do wyburzeń, co w przeszłości spotkało między innymi drewniany dwór Orlickich w Dworze-Homlu, rezydencję metropolity Stanisława Siestrzeńcewicza w Mohylewie czy zaplecze gospodarcze majątku Obuchowiczów w Wielkiej Lipie.
Procesowi towarzyszy szeroko zakrojone wymazywanie z przestrzeni publicznej wszelkich symboli związanych z polską i białoruską tradycją niepodległościową. Z miast znikają tablice pamiątkowe i pomniki poświęcone bohaterom powstań z 1794 i 1863 roku, w tym popiersie Tadeusza Kościuszki w Małych Siechnowiczach. Zmienia się nazwy ulic i patronów szkół, odwoływane są festiwale historyczne, takie jak „Nasz Grunwald”, a prywatne inicjatywy kulturalne zmusza się do rezygnacji z nawiązań do Wielkiego Księstwa Litewskiego.