Zdjęcie: Pixabay
07-01-2026 09:49
Po rosyjskiej agresji na Ukrainę Łotwa znalazła się w gronie państw szczególnie narażonych na ataki w cyberprzestrzeni. Liczba takich incydentów wzrosła siedmiokrotnie, a ich charakter stał się bardziej ukierunkowany i skoordynowany. Jak informują łotewskie instytucje bezpieczeństwa cyfrowego, zdecydowana większość działań jest powiązana z Rosją, choć coraz częściej identyfikowane są również operacje przypisywane innym państwom.
Zastępca dyrektora Cert.lv Varis Teivāns podkreślił, że celem władz jest uczynienie kraju trudnym celem dla cyberataków. Jak zaznaczył, cyberbezpieczeństwo należy traktować jako proces ciągły, wymagający stałego nadzoru i doskonalenia, co znajduje odzwierciedlenie w obowiązujących przepisach określających minimalne standardy ochrony systemów informatycznych w administracji publicznej i sektorze infrastruktury krytycznej. W 2024 roku weszła w życie nowa ustawa o cyberbezpieczeństwie, a przy Ministerstwie Obrony rozpoczęło działalność Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa.
W ubiegłym roku na Łotwie zarejestrowano około 2500 cyberincydentów. Według Teivānsa ataki te mają charakter hybrydowy i służą nie tylko przejmowaniu danych czy systemów, lecz także wywieraniu presji informacyjnej na społeczeństwo. Przykłady z ostatnich miesięcy obejmują naruszenia danych w systemach samorządowych oraz zaszyfrowanie zasobów jednej z instytucji państwowych w celu wymuszenia okupu.
Na działania związane z cyberbezpieczeństwem Ministerstwo Obrony przeznacza rocznie kilka milionów euro, jednak państwo nie prowadzi pełnej ewidencji wydatków ponoszonych przez poszczególne instytucje. Część ekspertów wskazuje, że finansowanie oraz zasoby kadrowe są niewystarczające, zwłaszcza w mniejszych jednostkach samorządowych. Władze podkreślają jednocześnie, że bez odpowiednio przygotowanych specjalistów oraz świadomego cyfrowo społeczeństwa nawet znaczące inwestycje nie zapewnią skutecznej ochrony przed rosnącymi zagrożeniami.