Zdjęcie: Pixabay
05-11-2026 08:04
Łotewskie siły zbrojne wyjaśniły okoliczności dwóch incydentów z udziałem bezzałogowców, do których doszło 1 i 3 listopada w przestrzeni powietrznej kraju. W pierwszym przypadku zidentyfikowano maszynę, która najprawdopodobniej była rosyjskim dronem typu Gerań. Pochodzenia drugiego obiektu na razie nie udało się ustalić. Trwają poszukiwania jego szczątków w rejonie Bołowska (Balvi).
Do pierwszego naruszenia doszło 1 listopada. O godz. 18.57 zagrożenie ogłoszono w rejonach krasławskim i lucyńskim, a wojsko rozpoczęło śledzenie lotu bezzałogowca i skierowało do jego przechwycenia drona przechwytującego. O godz. 19.16 obiekt opuścił łotewską przestrzeń powietrzną, przekraczając granicę z Rosją. Trzy minuty później, po ocenie sytuacji, uruchomiono mechanizm samozniszczenia drona przechwytującego. To właśnie jego eksplozję słyszeli mieszkańcy. Alarm odwołano o godz. 19.30.
Analiza danych zebranych przez wojskowe czujniki i drona przechwytującego, a także konsultacje z ukraińskimi partnerami pozwoliły ustalić, że obiekt najprawdopodobniej należał do rosyjskiej rodziny bezzałogowców Gerań. Łotewskie wojsko nie jest jednak w stanie stwierdzić, czy maszyna przenosiła ładunek wybuchowy.
Kolejny incydent odnotowano w nocy z 2 na 3 listopada. O godz. 00.10 alarm ogłoszono w okolicach Bołowska i Lucyna. Tym razem do wykrycia i wstępnej identyfikacji obiektu wykorzystano dwa drony przechwytujące, wystrzelone z oddzielnych stanowisk. W reakcji na zagrożenie poderwano również myśliwce uczestniczące w misji patrolowania przestrzeni powietrznej państw bałtyckich NATO. Alarm odwołano o godz. 00.35.
Wstępna ocena wizualna wskazuje, że dron przypominał maszyny wykorzystywane przez ukraińskie siły zbrojne. Nie udało się jednak potwierdzić ani jego typu, ani pochodzenia. Według pierwszych ustaleń mógł spaść w rejonie Bołowska, gdzie trwa akcja poszukiwawcza z udziałem jednostek łotewskiej Gwardii Narodowej.
Łotewskie siły zbrojne dysponują kilkoma zespołami wyposażonymi w drony przechwytujące, gotowymi do reagowania na zagrożenia ze strony bezzałogowców. System, przeznaczony do przechwytywania i niszczenia innych dronów, został wprowadzony do służby mniej niż pół roku temu. Wojsko nadal rozwija tę zdolność, doskonaląc wyposażenie, szkolenie personelu i procedury działania. Doświadczenia z obu listopadowych incydentów mają posłużyć dalszemu usprawnieniu ochrony łotewskiej przestrzeni powietrznej.