Zdjęcie: Prut - fot. Lilia Pantielejewa Flickr.com
05-10-2026 09:12
W Mołdawii trwa kryzys hydrologiczny, który zagraża ciągłości dostaw wody pitnej. Państwowa Służba Hydrometeorologiczna wydała ostrzeżenia obowiązujące do 9 października, prognozując drastyczne obniżenie przepływów w Dniestrze i Prucie oraz licznych mniejszych rzekach.
Najbardziej alarmująca sytuacja dotyczy rzeki Vilia, dla której ogłoszono czerwony alert w związku ze spadkiem objętości wody do zaledwie 15 procent wieloletniej normy. W rzekach takich jak Draghiște, Ichel czy Botna przepływ może spaść poniżej 10 procent, co zmusza instytucje państwowe do apelowania o racjonalne gospodarowanie kurczącymi się zasobami.
Zagrożenie przerwaniem dostaw wody stało się realne dla 11 miejscowości, w tym miasta Leova, zasilanych ze stacji poboru na Prucie. Minister środowiska Gheorghe Hajder poinformował o pilnej mobilizacji służb i rychłym rozpoczęciu prac zabezpieczających system przed całkowitym zamknięciem ujęcia. Sytuacja na tym odcinku jest na tyle poważna, że już w ubiegłym tygodniu zdecydowano o zmniejszeniu zrzutu ze zbiornika Costești-Stânca.
Równie trudne warunki panują na Dniestrze, gdzie wprowadzono pomarańczowy alert dla północnego odcinka rzeki. Przepływ wody na październik szacowany jest tam na zaledwie 20 do 25 procent średniej z minionych lat, a zasilanie mołdawskiego koryta rzeki zależy obecnie niemal wyłącznie od dobowych zrzutów z ukraińskiego zbiornika w Nowodniestrowsku. Już pod koniec września przepływ spadł poniżej wymaganego minimum ekologicznego, osiągając około 30 metrów sześciennych na sekundę. Zgromadzone dotąd rezerwy uległy całkowitemu wyczerpaniu, w efekcie czego rzekę zasila teraz tylko woda spływająca naturalnie z ukraińskich Karpat.
Brak wody przerodził się w konflikt między rządem a merem Kiszyniowa Ionem Cebanem, który zarzucił gabinetowi wykluczenie stolicy z prac dwustronnej komisji mołdawsko-ukraińskiej i zażądał opublikowania pełnych protokołów z prowadzonych negocjacji. Mer zaznaczył jednocześnie, że z własnej inicjatywy musi wzmacniać zabezpieczenia kluczowego ujęcia wody w Vadul lui Vodă.
Wystąpienie mera spotkało się z natychmiastową i ostrą reakcją ministra edukacji Dana Perciuna, który zarzucił samorządowcowi sprzyjanie interesom Kremla i celowe obarczanie Kijowa wyłączną winą za obecną suszę. Członek rządu wypomniał Cebanowi wybiórcze podejście do kryzysów – podkreślił, że choć mer potępia niedawne incydenty z bezzałogowcami naruszającymi granice państwa, skrupulatnie unika wskazywania Rosji jako agresora.