Zdjęcie: Pixabay
06-10-2026 14:31
Przez rosyjski port w Murmańsku przeładowano minionej zimy 100 tys. ton białoruskiego surowca, wykorzystując do tego specjalnie opracowany system rotacji wagonów z powrotnym załadunkiem surowcami z obwodu murmańskiego. Planowana budowa własnego białoruskiego terminalu na zachodnim brzegu Zatoki Kolskiej wciąż zderza się z ograniczoną przepustowością kolei, choć trwają już prace przedprojektowe w ramach przebudowy całego węzła transportowego.
Mimo tego epizodu obecnie około 90 procent przeładunku białoruskiego potasu wciąż zapewniają porty w Petersburgu oraz obwodzie leningradzkim. To stamtąd 15 września wypłynął statek pod banderą Wysp Marshalla z ładunkiem 30 tys. ton chlorku potasu, który 14 października ma dotrzeć do Nowego Orleanu. Jest to pierwsza taka dostawa do Stanów Zjednoczonych od czasu, gdy Waszyngton w grudniu ubiegłego roku zaczął łagodzić sankcje nałożone w 2021 roku. Decyzja o luzowaniu obostrzeń była elementem porozumienia w sprawie uwalniania więźniów politycznych.
Wobec konfliktu na Bliskim Wschodzie i blokady cieśniny Ormuz, która ograniczyła światowe dostawy nawozów, Donald Trump zapowiedział prace nad dużą umową na zakup nawozów z Białorusi. Import ten ma być wyraźnie tańszy od dostaw z Kanady, która odpowiada za niemal 80 procent amerykańskiego zapotrzebowania, a obecnie pozostaje w sporze handlowym z Waszyngtonem. Eksperci podchodzą jednak sceptycznie do możliwości szybkiej odbudowy pozycji Mińska w USA, gdzie w latach 2017–2021 Białoruś sprzedawała średnio 635 tys. ton nawozów rocznie. Trudności Białorusi z powrotem na rynki światowe wynikają również z unijnych sankcji, które zabraniają korzystania z litewskiego portu w Kłajpedzie i zmuszają Mińsk do wysyłania towarów dłuższą i tym samym droższą trasą przez Rosję.