Zdjęcie: Wikipedia
28-08-2026 09:23
Reżim Łukaszenki odmówił przedłużenia zgody na posługę duszpasterską polskiemu duchownemu, księdzu Januszowi Pulitowi, zmuszając go do opuszczenia kraju po ponad 32 latach pracy. To już trzeci przypadek nieprzedłużenia zezwolenia dla polskiego kapłana w diecezji pińskiej od początku 2026 roku.
Sprawa zyskała rozgłos za sprawą ordynariusza pińskiego, biskupa Antoniego Dziemianki, który jako pierwszy hierarcha publicznie poinformował wiernych o decyzji urzędników. Wcześniej o podobnych decyzjach w innych diecezjach katolicy dowiadywali się wyłącznie z nieoficjalnych źródeł.
W odezwie do parafian, cytowanej przez serwis „Chrześcijańska Wizja”, biskup piński zwrócił uwagę na narastający problem z zapewnieniem opieki duszpasterskiej na rozległym obszarze od Brześcia po Homel. Sytuację komplikuje niedobór miejscowych powołań oraz systematyczne spadek liczby duchownych przybywających z zagranicy. „Wieloletni proboszcz opuszcza wasze parafie nie z własnej woli. To ból dla nas wszystkich” – podkreślił biskup Antoni Dziemianko, dziękując zakonnikowi ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy za 39 lat kapłaństwa, z których większość poświęcił posłudze na Białorusi.
Ksiądz Janusz Pulit trafił do diecezji pińskiej na zaproszenie kardynała Kazimierza Świątka oraz swoich przełożonych zakonnych, kierując przez trzy dekady parafiami w Różanie i Łyskowie w rejonie prużańskim. Choć jego posługa została w ten sposób przerwana, dwaj inni polscy księża z tej samej diecezji, którym również kończyły się zezwolenia, otrzymali od białoruskich organów zgodę na prowadzenie działalności duszpasterskiej przez kolejne sześć miesięcy. Niemniej warto zauważyć, że usuwanie polskich księży z Białorusi ma już od kilku lat charakter systemowy, który uległ nasileniu po 2022 roku.