Zdjęcie: Wikipedia
21-09-2026 08:42
Jak już informowały media, estoński rząd rozważa przesunięcie terminu zakończenia budowy strategicznej linii kolejowej Rail Baltica. Decyzja ta podyktowana jest spowolnieniem prac na Łotwie oraz chęcią pełnego wykorzystania unijnych dotacji, których perspektywa finansowa sięga 2034 roku.
Pośpieszne sfinalizowanie inwestycji oznaczałoby utratę części europejskich środków i przerzucenie dodatkowych kosztów na krajowy budżet. Zmiana harmonogramu wymaga zgody wszystkich zaangażowanych państw, dlatego politycy krajów bałtyckich przygotowują wspólną pozycję negocjacyjną, którą ostatecznie zaprezentują Komisji Europejskiej.
Nowa koncepcja nie oznacza wstrzymania robót, lecz ich urealnienie. Szef estońskiego resortu Kuldar Leis zapowiedział, że absolutnym priorytetem pozostaje odcinek łączący Tallin z Parnawą o długości ponad 100 kilometrów, gdzie prace toczą się pełną parą. Zamrożeniu ulegną natomiast plany dotyczące południowej części trasy oraz łącznika z terminala Ülemiste do portu. Estoński minister podkreśla, że obecna sytuacja, w której jego kraj forsuje tempo, a sąsiedzi zostają w tyle, jest nienormalna, dlatego oczekuje od Łotwy jasnych deklaracji dotyczących realnych terminów realizacji poszczególnych etapów.
Polityczne kalkulacje budzą jednak poważne obawy w branży przewozowej. Zarząd państwowej spółki kolejowej Elron ostrzega, że odkładanie finału inwestycji w czasie nieuchronnie podniesie jej ostateczny koszt ze względu na galopującą inflację. Brak gotowego torowiska uniemożliwia ponadto testowanie zamówionych pociągów, co paraliżuje rozliczenia z fabrykami taboru. „Z jednej strony da to producentowi pociągów trochę więcej czasu, ale z drugiej istnieje ryzyko, że z każdym rokiem składy będą coraz droższe” – stwierdził Lauri Betlem, prezes firmy Elron. Odmiennego zdania są osoby nadzorujące sam projekt, dla których wydłużenie czasu budowy to bezpieczny bufor pozwalający rozładować napięcia na rynku, zdominowanym obecnie przez jednoczesne zlecenia drogowe i obronne.
Wśród samych wykonawców opinie również są podzielone. Część firm budowlanych przekonuje, że o żadnym przegrzaniu sektora nie ma mowy, wskazując na drastycznie zaniżone, nierzadko ryzykowne wyceny w przetargach. Inni przedsiębiorcy przypominają, że kluczem do przetrwania jest stabilność i przewidywalność wolumenu robót, co pozwala inwestować w park maszynowy oraz szkolenie kadr. Ewentualna redukcja tempa realizacji Rail Baltica nie uderzy finansowo w same firmy budowlane.