Zdjęcie: Twitter / X
03-04-2025 14:45
Stan bezpieczeństwa narodowego Białorusi oceniany jest pozytywnie, chociaż niepokój budzi sytuacja międzynarodowa, która staje się coraz bardziej napięta. Jak wskazał sekretarz Rady Bezpieczeństwa, Aleksandr Wolfowicz, w bieżącym roku po raz pierwszy dokonano oceny stanu bezpieczeństwa narodowego w dziewięciu różnych obszarach. Została wprowadzona nowa dziedzina, dotycząca bezpieczeństwa biologicznego.
Wolfowicz podkreślił, że niektóre aspekty nie zależą bezpośrednio od Łukaszenki czy członków rządu, a wynikają z zewnętrznych czynników. Zwrócił uwagę na niepokojącą sytuację polityczną w regionie, szczególnie w kontekście militarnego wzrostu sąsiednich krajów, takich jak Polska i kraje bałtyckie, które zwiększają swoje zdolności obronne. Jako przykład podał działania Polski w rejonie przesmyku suwalskiego, gdzie rozwijane są nowe jednostki operacyjne i wywiadowcze, co ma na celu ochronę przed rzekomym zagrożeniem ze strony Wschodu. Ciekawe jest tłumaczenie propagandowe aparatczyka Łukaszenki: Wolfowicz uznał te działania za absurdalne, twierdząc, że białoruska armia nie skupia się na zwiększaniu wydatków wojskowych, lecz na usprawnianiu infrastruktury obronnej kraju.
Budżet obronny na 2025 rok został zaplanowany na kwotę 4,73 miliarda rubli, z czego 4,47 miliarda przeznaczone zostanie na utrzymanie sił zbrojnych i obronność, a prawie 145 milionów na mobilizację i jej przygotowanie. W porównaniu do roku 2024 wydatki na obronność wzrosły o 1,15 miliarda rubli.
W kontekście wypowiedzi Wolfowicza, warto również przytoczyć treść artykułu Borysa Gryzłowa, rosyjskiego ambasadora w Mińsku. Według Gryzłowa, "rękami białoruskich politycznych emigrantów realizowana jest kolejna próba pełzającej polonizacji” Białorusi. Cóż zarzuca się więc Polsce? „Ich główną bronią jest soft power – publikacje przyciągające w mediach społecznościowych, na pozór nieszkodliwe wirusowe filmiki oraz starannie opracowane materiały informacyjne o ‘chwalebnych’ biografiach pseudo-bohaterów, którzy w rzeczywistości są zdrajcami i ciemiężycielami białoruskiej kultury, języka i dziedzictwa duchowego” – napisał Gryzłow.
Ambasador określił to częścią „wielkiej i starannie zaplanowanej operacji informacyjno-psychologicznej, mającej na celu stworzenie wartościowych i ideologicznych fundamentów dla przyszłego ruchu nacjonalistycznego, który ostatecznie powinien doprowadzić do kolejnego ‘Euromajdanu’”. Według dyplomaty, przeciwko Moskwie i Mińskowi rzekomo prowadzona jest „hybrydowa agresja, rozpętana przez zachodnie elity”. Według niego propagowana jest teza, że Białoruś „rzekomo jest częścią zachodniej cywilizacji”, a „z pamięci narodowej starannie wymazuje się karty nie tak odległej historii, w szczególności tej, która poprzedzała wyzwolenie Zachodniej Białorusi spod polskiej okupacji przez Armię Czerwoną w 1939 roku”. Jak łatwo zauważyć, rosyjska propaganda stara się cyklicznie tworzyć własny obraz Białorusi, jako rzekomo wolnego kraju, a jako adwersarza przedstawia się tradycyjnie lansowany obraz polskiego "zaborcy".